Tagi

, , , , , , , ,

Często jest tak że jak jesteśmy już w związku jakiś czas to wychodzą sprawy których wcześniej nie było, tj. mąż już się tak nie angażuje, co żona odbiera jako brak miłości, żona z kolei nie ma ochoty na współżycie, co z kolei on może odebrać jako brak miłości, kiedyś bardziej się o siebie troszczyliśmy, a teraz jakoś mniej.

Tęsknota za tym uczuciem które było kiedyś, a którego obecnie brak może rodzić frustracje i pytanie jak zmienić męża/żonę, aby znów był/a taka jak kiedyś, aby miłość kwitła, aby był ogrom radości i satysfakcji ze związku.

Część ludzi może w takich okolicznościach widzieć winę głównie po drugiej stronie tj żona po stronie męża, a mąż po stronie żony, ale czy aby na pewno tak jest ?

Na początek aby rozeznać ten fakt przychodzi nam z pomocą zapis z Biblii:

„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” Mt 7,3

Warto sobie zadać pytanie czy np. oschłość żony do męża, czy brak zaangażowania męża w stosunku do żony nie wynika z mojej winy, czy nie jest tak że może ja się w czymś opuściłem/ opuściłam, a winę widzę tylko po drugiej stronie? Zastanówmy się czy wszystko co robię względem drugiej osoby jest takie że już nic nie da się poprawić?

Kiedy mężu ostatnio kupiłeś żonie kwiaty bez okazji ? Kiedy żono ostatnio powitałaś męża wracającego do domu uśmiechem i całusem ? Kiedy ostatnio miała miejsce romantyczna kolacja, czy to przygotowana czy to na mieście ? Czy mam takie myśli: co mogę zrobić jeszcze aby mojej żonie, mojemu mężowi żyło się ze mną lepiej ?

Jeśli ciężko nam znaleźć w głowie te terminy to być może „belka” tkwi w naszym oku ?

Kolejny tekst z Pisma Świętego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” Mk 12,31

Jest to jak każdy wie przykazanie miłości, więc jak najbardziej aktualne w stosunku do żony, czy męża. A jak jest z tym u mnie ? Czy nie jest tak że zamiast nieraz chwalić, to ganię, zamiast ofiarować to wymagam, zamiast wspierać przechodzę obojętnie? Czy odpowiadało by mi takie traktowanie osobiście ? Jeśli nie to może warto to zmienić tym bardziej że chodzi o osobę której ślubowało się miłość.

Jeśli któryś z tych wywodów potwierdził się u Ciebie czytelniku to wiedz że jesteśmy już na dobrej drodze, aby zaczęły dziać się zmiany i tak oto ty mężu możesz zmienić męża, a ty żono możesz zmienić żonę, czyli zmienimy samych siebie 🙂 Gdyż zdecydowanie łatwiej zmienić siebie niż kogoś, podejście swoje niż czyjeś.

Skąd taki pomysł ?

Małżeństwo czy ogólnie związek powinien być ofiarą całopalną, tj. ja Ci daję siebie, robię coś dla Ciebie, troszczę się o Ciebie, rezygnuję z siebie dla Ciebie, nie za coś ale za darmo. Gdyby to było za coś to nie było by to ślubowanie miłości, a umowa handlowa między dwojgiem ludzi odmiennej płci.

Polecam zatroszczyć się z własnej inicjatywy o drugą stronę nie oczekując, aż tamta zrobi to pierwsza, a można się naprawdę zdziwić jakie to owoce przynosi.

Polecam również często przypominać sobie o tym gdyż zapał zwłaszcza u nas Panów jest duży na początku, a potem jakoś słabnie – wiem to sam po sobie, ale wiem również że warto zmiany zaczynać od siebie, gdyż druga strona to zauważa wcześniej czy później i sama odwdzięcza się tym samym, a wtedy robi się naprawdę miło i przyjemnie, czego i wam życzę drodzy czytelnicy.

Spróbujecie zmiany?