Nie mam czasu…

Tagi

, , ,

Nie mam czasu…

Jak często to słyszymy, ba jak często to mówimy, sam tak mówię i sam staram się z tym walczyć.

Dzisiejszy świat jest bardzo zabiegany, gonimy za karierą, za marzeniami, za autobusem, za zobowiązaniami, jednym słowem za wszystkim. Ale czy ta gonitwa zawsze ma sens? Żona czasem poprosi męża o jakąś przysługę, po czym słyszy dobrze Kochanie, a za 2 dni okazuje się że to, o co była poproszona nie jest wykonane, co pada w odpowiedzi ? Oczywiście najczęściej nie miałem czasu. Nie myślcie Panie że w drugą stronę jest inaczej 🙂

Pomyślmy czy to „nie mam czasu”, nie jest przypadkiem tylko wymówką ?

Dzień ma 24 godziny, często w tym czasie robimy rzeczy które nie koniecznie są dla nas pożyteczne, jak np. oglądanie TV, granie na konsoli, siedzenie w internecie i wiele wiele innych, nie sądzę że to nie jest nam potrzebne, bo odpoczynek jest potrzebny, oraz że się nie powinno, ale czasem dostajemy prośbę od żony czy męża i nic z tym nie robimy, dlaczego ?

Ostatnio słyszałem mądre zdanie: „człowiek robi to co jest dla niego ważne, poświęca się temu na czym mu zależy”.

Kiedy przełożymy to na codzienność i pomyślimy dlaczego nie wykonaliśmy czegoś o co prosił mąż czy żona to wychodzi na to, że było to dla nas mało ważne. Wiele osób pomyśli zaraz że to nie prawda, że było to ważne ale „nie było czasu”. Jednak kiedy staniemy w prawdzie przed sobą to sami przyznamy że gdyby to była najważniejsza rzecz na świecie, to wykopali byśmy ten czas z pod ziemi, aby zrobić daną czynność. Czasami prośby żony czy męża wydają się dla nas błahe, ale właśnie kluczem jest to: „dla nas”, a dla żony czy męża to może być bardzo ważne, a nie wykonanie czegoś może spowodować zawód.

Pomyślmy o tym następnym razem kiedy powiemy że nie było czasu, pomyślmy też o tym w szerszych kategoriach tego co robimy, bo może moje nie mam czasu jest kolejną wymówką żeby na przykład: nie czytać Pisma Świętego, nie poćwiczyć rano dla zdrowia, nadal odkładać naukę, albo jakieś inne istotne zadania.

Może w komentarzu napiszecie z czym chcecie powalczyć w tej kwestii, na co wydaje wam się że nie macie czasu, a jednocześnie jest to dla was ważne ?

Błogosławionego dnia.

Jak okazywać sobie miłość fizyczną – co wolno a czego nie?

Tagi

,

Witam.

Zainspirowany pytaniem na pewnym portalu odnośnie okazywania miłości fizycznej wśród katolików, na zasadzie co wolno a czego nie postanowiłem sam się wypowiedzieć.

A więc właśnie jak to jest? Co wolno, a co nie ? Czy pocałunek w usta to dużo, czy pogłaskanie po udzie to zbyt wiele? Gdzie jest granica i jak ją rozpoznać ?

Nie jest to łatwe zadanie określić jednoznacznie co wolno a co nie, kościół z tego co wiem, a jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi w komentarzu, nie ogłosił listy zachowań nakazanych i zakazanych, po za tymi ewidentnie zabronionymi (współżycie przedmałżeńskie).  Skoro nie ma takiej listy to czym się posiłkować ?

Jest taki prosty sposób, zasłyszałem go gdzieś najprawdopodobniej w internecie, a mianowicie: oceniajmy nasze czyny i postępowanie w kategorii: „czy chciałbym jako rodzic katolik aby mój syn czy córka w ten sposób okazywała miłość swojemu partnerowi, bądź przyjmowała czy przyjmował miłość w ten sposób” ?

Dlaczego właśnie tak ?

Otóż jak pewnie każdy z nas wie, jesteśmy tak skonstruowani, że łatwiej nam się ocenia czyny i zachowania innych osób niż nasze własne, doskonale wiemy jak zmienić życie znajomego na lepsze, ale swoje już nie koniecznie. Wiemy i widzimy jakie błędy popełnia kolega czy koleżanka, a na własne jesteśmy ślepi niejednokrotnie przez wiele lat. A tak jeśli pomyślę czy chciałbym, aby syn czy córka okazywał miłość w ten czy inny sposób to łatwiej mi to ocenić w kategorii tak czy nie, niż podążać za własną przyjemnością i pożądliwością wybielając się przy okazji. Pomyślmy czasami czy dotyk który ofiaruję swojej dziewczynie czy chłopakowi jest dotykiem, który chciałbym, czy chciałabym aby otrzymała moja córka czy syn i wtedy rozważajmy w sumieniu czy to jest uczciwe i zgodne z nauczaniem kościoła czy nie ?

Wydaje mi się że jest to pewnego rodzaju odpowiedź na pytanie z tematu, jeśli ktoś ma inne pomysły zapraszam do komentowania.

 

 

Dzień zakochanych – niech nie będzie wyjątkowym dniem w roku…

Tagi

Witam w święto zakochanych, w dzień kiedy tak jakoś przychylniej i milej nam się patrzy na ukochaną osobę, w dzień w którym milej wspominamy pierwszą randkę, pierwszy pocałunek pierwsze kocham.

W momencie pisania tego posta jest godzina 21 więc trochę późno jak na posta walentynkowego, ale jak wiadomo walentynki są co rok więc pewnie nic straconego.

Pomimo późnej pory zachęcam czytających do wspomnień, do rozmowy przy dobrej herbacie czy winie o tym co nas w sobie urzekło na tej pierwszej randce, co sprawiło że jesteśmy w miejscu w którym jesteśmy. Podziękujmy sobie wzajemnie za te cudownie spędzone chwile, wyznajmy sobie co nas w sobie urzeka i co nam sprawia radość. Bądźmy bezinteresowni dla siebie nawzajem w ten piękny dzień. Jedźmy gdzieś na kolację, albo zróbmy taką wyjątkową inną niż co dzień w domu, zaskakujmy się wzajemnie i nieoczekiwanie. Celebrujmy ten wyjątkowy dzień.

Zachęcam również aby to nie był jedyny wyjątkowy dzień w roku na celebrację wzajemnej miłości. Róbmy częściej coś innego niż rutyna domowa, spędzajmy czas razem po za domem przynajmniej parę razy w miesiącu, w końcu nam też należny się coś od życia, więc warto wyskoczyć na pyszną kolację, czy wyjść do kina, albo pojechać na basen z masażem i się odprężyć. Pytajmy się wzajemnie co by nas uszczęśliwiło i obdarowujmy się tym, najlepiej naprzemiennie tak aby każdy na tym korzystał, jeśli jednego razu coś zaproponuje żona to następnym razem niech propozycja wyjdzie od męża i z entuzjazmem realizujmy wzajemnie pragnienia i pomysły, tak aby nie popaść w rutynę codzienności, która tak często odbiera nam radość z życia.

Zawalczmy o własne związki i cieszmy się życiem nie tylko od święta ale zdecydowanie częściej czego życzę każdemu czytelnikowi ….. 🙂

Najlepszego w Walentynki i nie tylko …..

Wzrok błądzący…

Tagi

, ,

Panowie jak często zdarza nam się spojrzeć na inną kobietę ? Skąd się bierze u nas takie zachowanie? Jak to widzi partnerka? Co z tym zrobić ? Dziś postaramy się odpowiedzieć na te pytania i przeanalizować to zagadnienie.

A więc od początku:

Jak często zdarza nam się spojrzeć na inną kobietę ? Często, gdyż nie da się z kobietą rozmawiać nie patrząc na nią, nie da się załatwiać wielu spraw w miejscach gdzie nie ma kobiet, po ulicy też nie da się chodzić w miejscach gdzie kobiety się nie pojawiają.

Dlaczego z kolei czasem zdarza nam się zawiesić wzrok na jakiejś innej kobiecie?

Jak wiadomo mężczyźni są wzrokowcami i na nich mocny wpływ ma to, co widzą, a że idąc ulicą przechodzi się często, zwłaszcza latem obok ślicznych kobiet, ubranych w mniej lub bardziej odważne stroje, to niestety czasem męska natura weźmie górę nad rozumem. Jeszcze pół biedy kiedy idziemy sami i jest to niewinne spojrzenie. Ale pomyślmy co się dzieje w nas kiedy zawiesimy wzrok na dłużej i już rozbieramy ową kobietę wzrokiem, albo gdy obok nas idzie partnerka i na jej oczach wzrok nam zbłądzi na dłuższą chwilę.

W pierwszym przypadku dopuszczamy się pożądania, które jak wiadomo jest grzeszne i powinniśmy się go wystrzegać, z kolei w drugim przypadku ranimy naszą partnerkę.

Jak to widzi ukochana?

Kobiety uwielbiają być podziwiane i uwielbiają czuć, że są piękne dla kogoś. Panowie jak myślicie po co te tony makijażu rano zakładane, wieczorem zdejmowane ? Po to aby czuć się piękną, po co te miliony butów i ciuchów w szafach i słowa: nie mam co na siebie włożyć :-), również po to aby czuć się piękną. Po co ćwiczenia poranne, czy wypady na siłownie ? Zgadliście z tego samego powodu – aby czuć się piękną. I każda mądra kobieta chce być piękną przede wszystkim dla swojego mężczyzny, a co się dzieje w jej głowie gdy ten zboczy wzrokiem za inną kobietą?

Przede wszystkim kobieta czuje się upokorzona, jej samoocena spada, jej bezpieczeństwo jest zachwiane, to samo dzieje się z zaufaniem w stosunku do mężczyzny. Skoro spojrzał na inną i nadal jej się przygląda to ja już dla niego nie jestem atrakcyjna, już mu się nie podobam, pewnie też już mnie nie kocha – takie myślenie ma część kobiet, może nie wszystkie, ale część na pewno. Potem rodzą się frustracje, mniejsza ochota na sex, kłótnie kiedy mężczyzna zostanie przyłapany na oglądaniu się.

Co zrobić w takim przypadku?

Gdy zostaniemy przyłapani, w żadnym przypadku nie usprawiedliwiać się, skoro kobieta nas przyłapała to obserwowała nas od jakiegoś czasu, albo zdarza nam się to nie pierwszy raz. Najprościej w takiej sytuacji przeprosić i powiedzieć że się zapomnieliśmy i oczywiście zaznaczyć że najpiękniejszą i najukochańszą kobietą dla nas jest partnerka i pod żadnym pozorem nie kierować wzroku w miejsce zakazane 🙂

Z kolei na co dzień walczyć z pokusą zawieszania wzroku, gdyż tylko trening czyni mistrza, oczywiście to też nie jest proste gdyż z każdej strony na nas mężczyzn napierają piękne kobiety w strojach które przyciągają wzrok jak magnes: ulica, reklamy, teledyski, plaża i wiele wiele innych miejsc.

Drobny apel do kobiet – jeśli twój mężczyzna obejrzał się lekko, ale nie zawiesił wzroku na długo to nie wypominaj mu tego, pewnie zdał sobie sprawę że źle robi, albo z czystej ciekawości spojrzał i w tym spojrzeniu nie było nic złego, szkoda by było psuć sobie dzień przez drobny błąd, pewnie wam kobietom też zdarza się nieraz spojrzeć na przystojnego faceta i też byście nie chciały aby za każdym razem wam to wypominać. Natomiast jeśli to się dzieje nagminnie, albo wzrok został zawieszony na zbyt długo i wraca ciągle w to miejsce, to jak najbardziej należy porozmawiać z partnerem i zwrócić mu uwagę, w tym miejscu z kolei prośba do panów nie obrażajmy się o to że zwrócono nam uwagę, przyznajmy się i przeprośmy – będzie nam lżej, niewiele lżej, ale lżej 😛 i szybciej załagodzimy pożar który można w ten sposób rozniecić.

Dwa sposoby na ocenę zachowań partnera przed wyborem na męża/żonę.

Tagi

, , ,

Jak wiadomo wybór partnera na całe życie to nie lada wyzwanie, gdyż tak naprawdę w okresie „chodzenia” czy narzeczeństwa nie jesteśmy w stanie poznać się na tyle na ile pewnie byśmy chcieli. Pomysłów na poznawanie się może być wiele, ale już na etapie chodzenia można zwracać uwagę na pewne zachowania w pewnych okolicznościach.

  1. Zwracajmy uwagę na to jak partner/ka zachowuje się w stosunku do swoich rodziców.

    Jak wiadomo Mama i Tata to osoby najbliższe naszemu sercu, więc takie jakimi my sami staniemy się dla ukochanej osoby, jeśli relacje te są zaburzone i pojawia się sporo krzyków, kłamstw, przekrętów i wulgaryzmów, to możemy być prawie pewni że kiedyś może to spotkać i nas samych, gdyż jeśli ma się odwagę na takie zachowanie w stosunku do rodziców, to co powstrzyma nas przed podobnym w stosunku do żony/męża?

  2. Przeanalizujmy też sytuacje które zdarzały się w naszym związku których nie mogliśmy w żaden sposób przewidzieć np.: okradziono nas, oszukano, zdarzył się jakiś wypadek, zostało uszkodzone coś drogiego, gdzieś zostały ulokowane źle pieniądze, zdarzyła się choroba bliskiej osoby, oraz wiele wiele więcej innych sytuacji.

    Takie zdarzenia pozwolą nam zaobserwować jak ukochana osoba radzi sobie z nimi, czy się im biernie poddaje, czy może bierze odpowiedzialność i troskę na swoje barki i działa, albo odwraca głowę i mówi że ją to nie dotyczy. Z takich doświadczeń z kolei dowiemy się czy będziemy mieli oparcie w partnerze/ce, czy wręcz przeciwnie pozostanie większość na naszych barkach.

Oczywiście są to tylko dwa sposoby na które uważam że warto zwrócić uwagę, jeśli ktoś ma jakieś pomysły poproszę o wypowiedź w komentarzach, tak aby ułatwić ten trudny wybór tym wszystkim którzy jeszcze go nie dokonali.

Powodzenia i ciekawych wniosków życzę 🙂

Wigilia Bożego Narodzenia…

Chciałbym złożyć wszystkim czytelnikom życzenia Bożonarodzeniowe: Zdrowia, szczęścia, pomyślności łaski od Dzieciątka Jezus dla każdej rodziny, aby te święta były radosne, przeżyte w cieple rodziny, bez kłótni, niepotrzebnych sprzeczek, aby to były takie święta po których każdy powie że te były najlepsze, oczywiście do przyszłego roku, gdyż wierzę iż te kolejne znów będą najlepszymi.

Szanowni odłóżmy na bok jakieś bóle i troski które nosimy w sercu, nie poruszajmy przy stole tematów które mogą kogoś drażnić, pokażmy naszym pociechom jak można pięknie przeżyć Święta. Wiem też że dla niektórych będzie to trudny czas z wielu względów, może ktoś jest w separacji z żoną czy mężem z jakiegoś powodu, może właśnie to jest ten dzień aby znów pojednać się na nowo? Zastanowić się nad swoim życiem i pomyśleć co do tego doprowadziło i gdzieś tam na dnie serca odnaleźć tą iskierkę która była kiedyś i raz jeszcze podnieść rękawice i zawalczyć o związek z Bożą pomocą ?

Drodzy rodzice dajmy własnym dzieciom tą świąteczną radość której nam samym nieraz brakowało, bo być może nie pochodzimy z domów w których jest idealnie, może nawet do dnia dzisiejszego nie mieliśmy jeszcze takich świąt o których marzymy i tu tym bardziej mamy szansę od Boga gdyż znów stoimy u progu Wigilijnej kolacji i Świętowania, a tylko od nas samych zależy jakie będą te święta w 2018 roku, jedne jedyne, gdyż czasu nigdy nie cofniemy.

Panie Boże oddaję Ci każdego czytelnika i każdą rodzinę w Polsce i na całym świecie, spraw aby te święta były przeżyte w radości i w Twoim Bożym pokoju, z pełnią łask płynących na każdego z nas, od maleńkiego Jezuska, miej Panie nas w opiece każde dnia i chroń każdą rodzinę od rozbicia Amen.

Wesołych Świąt !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Kobieta zatroskana…

Tagi

,

Dzisiejszy wpis można uznać za ciąg dalszy poprzedniego, ale nie sposób nie poruszyć tu kwestii zatroskania naszych kochanych kobiet o nas i o cały świat.

Powiedzcie sami Panowie słyszeliście w swoim związku słowa:

  • chodź jeść puki ciepłe
  • załóż coś cieplejszego
  • jedź wolniej
  • zostaw to na później
  • załóż coś innego bo to już pomięte, brudne

i tak dalej i jeszcze więcej 🙂

Z czego się to bierze ?

A bierze się to z troski naszych kobiet o nas i nie tylko nas.

Każda kobieta ma w sobie coś z matki, a każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc troszczy się o niego jak może, często też te troski przelewane są również na partnera, czasami odbierane przez nas Panów jako matkowanie. Może i tak jest, ale trzeba pamiętać że pomimo tego panie robią to dla naszego dobra i poniekąd należy im się wdzięczność za to.

Co zrobić jeśli takie coś nam przeszkadza ?

Najlepiej w takim przypadku szczerze porozmawiać, przekazać jakie się ma odczucia i czy ukochana np. nie przegina za bardzo w tej trosce, bo przecież ja jestem dorosłym mężczyzną i potrafię o siebie zadbać (choć czasem lekceważę to i owo 🙂 ) Warto też wytyczyć pewne granice i pokazać co nas najbardziej irytuje – jeśli tak jest, gdyż z irytacji wynikają później frustracje, a tego nikt nie chce, gdyż nie służą one związkowi.

Życzę wszystkim parom wiele wzajemnego zrozumienia i rozmów wybiegających poza słowa co dziś na obiad i jak było w pracy 🙂

Mężczyzna zajęty, zapracowany, pochłonięty …

Tagi

, ,

Coś dla kobiet aby zrozumiały iż pewne zachowania w nas mężczyznach są po prostu uwarunkowane byciem mężczyzną i nie należy nas źle za to oceniać.

Droga Kobieto ile to razy się wkurzałaś że obiad już gotowy, a mąż nie przychodzi bo: grzebie coś przy samochodzie, kosi ogród, robi coś w warsztacie, albo wykonuje jakąś zupełnie inną czynność która go pochłonęła bez reszty.

Jak często mówisz „choć już” bo Ci ostygnie, bo nie będzie smaczne, albo ile mam czekać, zostaw to, zrobisz później, albo następnego dnia. Znane słowa ? Pewnie dla większości tak…

Jak myślicie czy my panowie robimy to specjalnie, aby was wkurzyć ?

Otóż nie – to jest nasza męska natura – mężczyzna jest nastawiony na działanie, a kobieta na uczucia. Dlatego jeśli już coś robimy i nas pochłonie bez reszty to: ani nie słyszymy za bardzo co się do nas mówi, ani nie czujemy głodu do momentu aż sami uznamy że już nas ssie w żołądku, ani ogólnie świata po za pracą nie widzimy. Tak to już z nami jest że do póki nie widzimy efektów naszej pracy i nie znajdziemy momentu żeby odpuścić to nie odpuszczamy i brniemy w tym co robimy do końca. Czasem kosztem ciepłego obiadu, czasem kosztem jakiejś innej sprawy w tym momencie według nas mniej ważnej, a czasem kosztem zupełnie czegoś innego – już wy żony wiecie o czym mówię 🙂

Co z tym zrobić ?

W myśl zasady: „nie ma sensu się kopać z koniem” lepiej odpuścić i pozwolić nam dokończyć to co robimy, chyba że faktycznie zaniedbujemy jakąś inną ważną sprawę którą mieliśmy w tym czasie się zająć. Jeśli tak nie jest, to parę godzin dodatkowych bez jedzenia, albo zimne jedzenie raz na jakiś czas jeszcze nikogo nie zabiły 🙂 Prosimy drogie Panie zrozumcie nas że my po prostu musimy działać do momentu aż nie zauważymy efektu przy którym możemy odpuścić, albo uznać że coś jest skończone. Każda próba przerwania naszej pracy spotka się z tysiącem argumentów dla których należy ją kontynuować 🙂 Taka nasza męska natura która tym bardziej jest potęgowana jeśli robimy coś dla was Kobiety.

Pozdrawiam zatroskane Kobiety i zapracowanych na Panów …

Co na prezent ?

Tagi

, ,

Z racji zbliżających się mikołajków, oraz świąt Bożego Narodzenia, chciałbym poruszyć temat prezentów, a mianowicie co kupić mężowi, a co żonie na prezent ?

Część z czytujących wchodząc do tego wpisu oczekiwała pewnie jakiejś listy, np. top 10 prezentów dla niej i dla niego. Niestety takowej nie będzie.

Skoro nie lista to może jakiś klucz, według którego można wymyślić co kupić ?

Owszem jednym z pomysłów na to jak kupić trafiony prezent jest po prostu słuchać potrzeb swojego partnera. Często jest tak że mimochodem mówimy nieraz że chcielibyśmy to czy tamto, ale to jeszcze nie ten moment na zakup, bądź najzwyczajniej potrafimy się bez tego obejść i szkoda nam pieniędzy na daną rzecz. Lecz nie zmienia to faktu że gdybyśmy ją dostali bylibyśmy bardzo zadowoleni. Więc warto słuchać i wyłapywać tak cenne wskazówki między wierszami, gdyż można sprawić mega niespodziankę partnerowi czy partnerce zaspokajając jakąś jej czy jego potrzebę.

Przepis numer dwa, dla bardziej leniwych.

Drugim ze sposobów będzie zapytanie wprost co chciałoby się dostać, bądź czego się pragnie na dany moment. Tu można by powiedzieć że to głupie, gdyż nie będzie niespodzianki, a ja powiem że przeciwnie, pomimo tego że osoba obdarowana z góry wie co dostanie, to wiedzmy że jest to jednak rzecz której naprawdę chce. Sam to przerobiłem jakiś czas temu gdy chciałem sobie kupić coś droższego na co poniekąd było mi szkoda pieniędzy i mogłem się bez tego obejść, ale gdy porozmawialiśmy z ukochaną na temat co bym chciał otrzymać to powiedziałem że kartę podarunkową do pewnego sklepu. Ona dała mi ową kartę, a ja dopłaciłem sobie resztę i byłem bardzo zadowolony że mogłem sobie wreszcie kupić coś co chciałem i że było mi mniej szkoda tej mniejszej sumy pieniędzy wydanej.

Więc jak widać warto słuchać i warto pytać, gdyż łatwiej trafić w gust i oczekiwania ukochanej osoby niż wymyślając na własną rękę – nie neguję oczywiście takiego sposobu, uważam że te dwa wyżej częściej prowadzą do prawdziwych potrzeb i oczekiwania.

Na koniec proszę jeśli ma ktoś chęć o opisanie jaki prezent wywołał na nim największe wrażenie i dlaczego. Oczywiście wszelkie pomysły na ten rok również mile widziane.

Jak zarządzać budżetem ? Ile na rachunki ? Ile na remonty, a ile dla siebie?

Tagi

, ,

W dzisiejszym wpisie postaram się przedstawić pewien pomysł na gospodarowanie wspólnym budżetem domowym, oczywiście jest to tylko jeden z wielu pomysłów jaki można znaleźć w internecie i pewnie bardziej będzie dotyczył młodych małżeństw niż z większym stażem.

Jak w miarę sprawiedliwe zarządzać domowymi pieniędzmi, aby nie krzywdzić drugiej strony ?

Sprawa byłaby prosta gdybyśmy oboje zarabiali tyle samo, ale przeważnie tak nie jest. Moim pomysłem jest składanie się na rachunki procentowo od zarobków. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Załóżmy że mąż zarabia 3000 zł a żona 2000 zł, co nam daje łącznie 5000zł, jak łatwo policzyć mąż zarabia 60 % domowego budżetu, a żona 40% i takie udziały procentowe według tego pomysłu powinni przekazywać na różne cele małżonkowie.

Dlaczego akurat tak, a nie po połowie ?

Załóżmy że rachunki domowe plus jedzenie to koszt około 3000zł, więc gdybyśmy dzielili po połowie te koszta to mąż oddałby 1500 zł i żona 1500 zł, tylko mężowi zostałoby z jego pensji 1500 zł, a żonie zaledwie 500zł na inne cele, dlatego wydaje mi się że udział procentowy jest sprawiedliwszy.

Teraz jak opłacać rachunki i jak wyliczyć realny koszt miesięczny życia ?

Proponuję robić normalne zakupy przez cały miesiąc nie rozdzielając kto co ma kupić, ale z kolei zbierać każdą fakturę i paragon za wszelkie zakupy i rachunki, na koniec miesiąc podliczyć ile to w sumie wyszło łącznie i podzielić sobie na kategorie: życie (rachunki + jedzenie), ciuchy, nieprzewidziane sytuacje, remonty, wydatki własne nie wpływające na wspólne życie (np. własne hobby, albo zakup rzeczy która nie koniecznie podoba się partnerowi, albo jest zbędna).

Zbierając rachunki dowiemy się ile realnie kosztuje nas wspólne życie. Kwotę która nam mnożymy przez procenty naszych zarobków czyli mąż 60, żona 40 i mamy kwotę którą powinniśmy oddać na ten cel.

Co z resztą pieniędzy ?

Z pozostałej kwoty polecam jakąś część zostawić sobie na własnych kontach, może to być również jakiś procent, albo jakaś umowna kwota, którą to przeznaczymy na swoje „widzi mi się” z którego nie chcemy się „tłumaczyć” przed partnerem, albo na prezenty gdyż trochę głupio kupować ich ze wspólnego budżetu, choć w małżeństwie i tak jest wszystko wspólne 🙂

Z tego co nam pozostanie po odjęciu rachunków i pozostawieniu sobie umownej sumy, resztę proponuję wpłacić na jakieś konto oszczędnościowe i wybierać w nagłych wypadkach których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, albo niech się odkłada na remonty czy inne cele.

Jak wspomniałem na początku to tylko jeden z pomysłów, na pewno jest ich sporo więcej, w komentarzach zachęcam do napisania jak to u was wygląda i jak sobie z tym radziliście na początku….