Co na prezent ?

Tagi

, ,

Z racji zbliżających się mikołajków, oraz świąt Bożego Narodzenia, chciałbym poruszyć temat prezentów, a mianowicie co kupić mężowi, a co żonie na prezent ?

Część z czytujących wchodząc do tego wpisu oczekiwała pewnie jakiejś listy, np. top 10 prezentów dla niej i dla niego. Niestety takowej nie będzie.

Skoro nie lista to może jakiś klucz, według którego można wymyślić co kupić ?

Owszem jednym z pomysłów na to jak kupić trafiony prezent jest po prostu słuchać potrzeb swojego partnera. Często jest tak że mimochodem mówimy nieraz że chcielibyśmy to czy tamto, ale to jeszcze nie ten moment na zakup, bądź najzwyczajniej potrafimy się bez tego obejść i szkoda nam pieniędzy na daną rzecz. Lecz nie zmienia to faktu że gdybyśmy ją dostali bylibyśmy bardzo zadowoleni. Więc warto słuchać i wyłapywać tak cenne wskazówki między wierszami, gdyż można sprawić mega niespodziankę partnerowi czy partnerce zaspokajając jakąś jej czy jego potrzebę.

Przepis numer dwa, dla bardziej leniwych.

Drugim ze sposobów będzie zapytanie wprost co chciałoby się dostać, bądź czego się pragnie na dany moment. Tu można by powiedzieć że to głupie, gdyż nie będzie niespodzianki, a ja powiem że przeciwnie, pomimo tego że osoba obdarowana z góry wie co dostanie, to wiedzmy że jest to jednak rzecz której naprawdę chce. Sam to przerobiłem jakiś czas temu gdy chciałem sobie kupić coś droższego na co poniekąd było mi szkoda pieniędzy i mogłem się bez tego obejść, ale gdy porozmawialiśmy z ukochaną na temat co bym chciał otrzymać to powiedziałem że kartę podarunkową do pewnego sklepu. Ona dała mi ową kartę, a ja dopłaciłem sobie resztę i byłem bardzo zadowolony że mogłem sobie wreszcie kupić coś co chciałem i że było mi mniej szkoda tej mniejszej sumy pieniędzy wydanej.

Więc jak widać warto słuchać i warto pytać, gdyż łatwiej trafić w gust i oczekiwania ukochanej osoby niż wymyślając na własną rękę – nie neguję oczywiście takiego sposobu, uważam że te dwa wyżej częściej prowadzą do prawdziwych potrzeb i oczekiwania.

Na koniec proszę jeśli ma ktoś chęć o opisanie jaki prezent wywołał na nim największe wrażenie i dlaczego. Oczywiście wszelkie pomysły na ten rok również mile widziane.

Jak zarządzać budżetem ? Ile na rachunki ? Ile na remonty, a ile dla siebie?

Tagi

, ,

W dzisiejszym wpisie postaram się przedstawić pewien pomysł na gospodarowanie wspólnym budżetem domowym, oczywiście jest to tylko jeden z wielu pomysłów jaki można znaleźć w internecie i pewnie bardziej będzie dotyczył młodych małżeństw niż z większym stażem.

Jak w miarę sprawiedliwe zarządzać domowymi pieniędzmi, aby nie krzywdzić drugiej strony ?

Sprawa byłaby prosta gdybyśmy oboje zarabiali tyle samo, ale przeważnie tak nie jest. Moim pomysłem jest składanie się na rachunki procentowo od zarobków. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Załóżmy że mąż zarabia 3000 zł a żona 2000 zł, co nam daje łącznie 5000zł, jak łatwo policzyć mąż zarabia 60 % domowego budżetu, a żona 40% i takie udziały procentowe według tego pomysłu powinni przekazywać na różne cele małżonkowie.

Dlaczego akurat tak, a nie po połowie ?

Załóżmy że rachunki domowe plus jedzenie to koszt około 3000zł, więc gdybyśmy dzielili po połowie te koszta to mąż oddałby 1500 zł i żona 1500 zł, tylko mężowi zostałoby z jego pensji 1500 zł, a żonie zaledwie 500zł na inne cele, dlatego wydaje mi się że udział procentowy jest sprawiedliwszy.

Teraz jak opłacać rachunki i jak wyliczyć realny koszt miesięczny życia ?

Proponuję robić normalne zakupy przez cały miesiąc nie rozdzielając kto co ma kupić, ale z kolei zbierać każdą fakturę i paragon za wszelkie zakupy i rachunki, na koniec miesiąc podliczyć ile to w sumie wyszło łącznie i podzielić sobie na kategorie: życie (rachunki + jedzenie), ciuchy, nieprzewidziane sytuacje, remonty, wydatki własne nie wpływające na wspólne życie (np. własne hobby, albo zakup rzeczy która nie koniecznie podoba się partnerowi, albo jest zbędna).

Zbierając rachunki dowiemy się ile realnie kosztuje nas wspólne życie. Kwotę która nam mnożymy przez procenty naszych zarobków czyli mąż 60, żona 40 i mamy kwotę którą powinniśmy oddać na ten cel.

Co z resztą pieniędzy ?

Z pozostałej kwoty polecam jakąś część zostawić sobie na własnych kontach, może to być również jakiś procent, albo jakaś umowna kwota, którą to przeznaczymy na swoje „widzi mi się” z którego nie chcemy się „tłumaczyć” przed partnerem, albo na prezenty gdyż trochę głupio kupować ich ze wspólnego budżetu, choć w małżeństwie i tak jest wszystko wspólne 🙂

Z tego co nam pozostanie po odjęciu rachunków i pozostawieniu sobie umownej sumy, resztę proponuję wpłacić na jakieś konto oszczędnościowe i wybierać w nagłych wypadkach których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, albo niech się odkłada na remonty czy inne cele.

Jak wspomniałem na początku to tylko jeden z pomysłów, na pewno jest ich sporo więcej, w komentarzach zachęcam do napisania jak to u was wygląda i jak sobie z tym radziliście na początku….

Żono chwal swego męża, mężu doceniaj żonę

Tagi

, ,

Jak że często słyszy się w poradniach małżeńskich, albo podczas zwykłej sprzeczki że np. on nigdy nic nie robi, albo ona nie pracuje więc pewnie wypoczywa i również nic nie robi. Nic bardziej mylnego.

Pomyślmy zatem czy pewne rzeczy w domy robią się same czy jednak nie ?

Mężu czy pranie samoczynnie wychodzi z kosza na bieliznę, a następnie pierze się i ląduje wyprasowane w szafie ? Czy obiad sam się gotuje i podaje do stołu ? Czy kurze same wychodzą z domu i nie trzeba ich ścierać ? Czy zakupy same wchodzą do domu i układają się w lodówce ?

Z kolei żono, czy trawnik sam się kosi ? Czy samochody same zmieniają opony z zimowych na letnie i na odwrót? Czy różnego typu usterki same się usuwają  w domu? Czy opał na zimę sam przechodzi z zewnątrz, po wyschnięciu, do miejsca składowania przy piecu? Czy obejście wokół domu samo się porządkuje? Czy wszelkiego rodzaju remonty same się robią?

Oczywiście jest to tylko kilka rzeczy wymienionych i ta lista jest zdecydowanie dłuższa, niektóre z tych prac mogą być wykonywane przez drugą stronę, są to tylko przykłady. Nie zmienia to jednak faktu że każdego dnia robimy masę rzeczy dla naszego wspólnego dobra, więc nie można powiedzieć że nikt nic nie robi. Nawet głupie naczynia same się nie zmywają i każdy o tym wie.

Więc dziękujmy sobie wzajemnie i chwalmy się, aby druga strona wiedziała że to widzimy i doceniamy, wtedy przede wszystkim milej wykonuje się obowiązki domowe i podchodzi się do nich z większą chęcią.

Każdy z nas lubi być doceniany i każdemu robi się przyjemniej, więc nie odmawiajmy sobie tego …….

Potrzeba rozmowy…

Tagi

, , ,

Jedną z głównych potrzeb kobiety jest potrzeba rozmowy. Kobiety uwielbiają rozmawiać godzinami, o różnych rzeczach, ze znajomymi, z rodzeństwem jak mają dobrą relację, z rodzicami i przede wszystkim z mężem/chłopakiem.

My panowie podchodzimy praktycznie do rozmowy, nasze komunikanty zazwyczaj dotyczą konkretnych działań. Np. Pojawia się problem, od razu jakby automatycznie szukamy rozwiązania i pomijamy wszelkie inne kwestie które tego nie dotyczą. Kobiety jednak mają zupełnie inaczej, nieraz też dzwonią z jakimś problemem, ale zaraz po tej informacji rozpoczyna się rozmowa: co słychać, jak Ci się wiedzie itd. Nie twierdze że wszystkie Panie tak mają, ale znaczna większość tak. Jak mi nie wierzycie to sprawdźcie sobie własne telefony zróbcie biling minut wygadanych za ostatni tydzień męża i żony, przeważnie ten drugi będzie znacznie dłuższy.

Skoro już udowodniliśmy że część kobiet ma ogromną potrzebę rozmowy, to warto się nauczyć słuchać.

Jak to robić ?

Czasem wystarczy po prostu być, przytaknąć na coś, coś podpowiedzieć, po prostu słuchać i okazywać zainteresowanie. Nawet gdy jesteśmy po ciężkim dniu w pracy i nieraz mamy wszystkiego dość to dajmy ukochanej się wygadać, może ona nie ma nikogo poza nami z kim mogłaby o wszystkim porozmawiać. W ciągu dnia w jej życiu zdarzyło się wiele może dla nas mało istotnych spraw, ale ona chciałaby się z nami tym podzielić, gdyż jest to jedna z jej naturalnych potrzeb, a skoro tak jest, to dajmy jej taką możliwość.

Jak tego nie robić ?

Przede wszystkim nie polecam mówić, że coś mnie nie interesuje, albo żeby kobieta nie zawracała nam głowy tymi drobnostkami. Jeśli użyjemy takich sformułowań raz, drugi, trzeci, to po którymś razie kobieta może zamknąć się na relację z nami. A jeśli zamknie się na nas, to z racji że jest to naturalna jej potrzeba, gwarantuję że otworzy się na kogoś innego, pół biedy jeśli będzie to koleżanka, ale jeśli będzie to kolega z pracy ?

Sami pomyślcie jakie to może mieć kiedyś konsekwencje, jeśli więcej zrozumienia da kolega w pracy niż własny mąż czy chłopak ?

Życzę wszystkim wielu ciekawych rozmów, wysłuchanych w rodzinnej atmosferze.

Dlaczego Ona płacze ?

Tagi

, ,

Kobiece łzy – jakże często wywołują w nas mężczyznach skrajne emocje, jak często łamią nam serce, ile jesteśmy w stanie zrobić aby je ukoić, aby na twarzy partnerki pojawił się znów uśmiech, jak często sami się zastanawiamy czy nie ma w tym naszej winy?

Pomyślmy dlaczego kobieta płacze ?

Czasem z powodu że jest jej przykro, czasem ze szczęścia, czasem ze wzruszenia, czasem że jej coś nie wychodzi, można by tak długo wymieniać. Jeśli trafiłeś przyjacielu na kobietę bardzo wrażliwą to może uronić łzę z każdego powodu. Sam nieraz się zastanawiałem na ile się przyczyniłem to tego obrazu. Często jest też tak, że kobieta w czasie tych emocji nie jest w stanie nic powiedzieć, więc zostaje nam jedynie przez jakiś czas się domyśleć czy to my zrobiliśmy coś złego, czy może powodem jest coś innego, a że my mężczyźni rzadko się domyślamy, to poniżej drobne wyjaśnienie.

A co tak naprawdę najczęściej jest powodem łez?

Najczęściej powodem łez u kobiet są emocje, emocje które rozgrywają się w jej sercu i duszy, emocje z którymi często sobie w danym momencie nie radzi. Niektóre kobiety doskonale to wiedzą i same mówią że to zaraz minie, oraz że to z emocji i żeby się tym nie przejmować 🙂 Ale jak napisałem niektóre.

Co w takim wypadku powinien zrobić mężczyzna ?

Tu powtórzę coś, co już kiedyś powiedział dr. inż. Jacek Pulikowski w jednym ze swoich wykładów, a mianowicie: „jedynym co mężczyzna może zrobić w takiej sytuacji to przytulić i to też nie zawsze, gdyż kobieta może być zła na niego, ale w żadnym przypadku w tej chwili nie próbować nic tłumaczyć”. Najlepiej przeczekać ten czas, aż emocje się uspokoją i wtedy porozmawiać, jest duże prawdopodobieństwo że jeśli kobieta nie jest na nas zła to sama podejmie temat, ale jak wyżej napisane możemy w tej chwili dać jej swoją obecność, bezpieczeństwo którego Ona potrzebuje, oparcie na ramieniu i nic więcej w tej chwili.

Jeśli zdarzają Ci się drogi Panie takie sytuacje w domu, to wiedz że trafiłeś na kobietę o wielkim i bardzo wrażliwym sercu i polecam podziękować za ten piękny dar… Pomyśl że to serce bije również dla Ciebie…

Dziecko samo uczy się rezygnacji – wersja dla cierpliwych

Tagi

,

Całkiem niedawno odbyłem rozmowę ze znajomą na temat wychowania dzieci, rozmawialiśmy o różnych kwestiach, o szkole, o rówieśnikach jej dziecka, o podejściu nauczycieli do wychowania, a często braku reakcji na różne kwestie dotyczące dzieci w szkole, oraz ich wzajemnych relacji.

Podczas tej rozmowy dowiedziałem się jak ona radzi sobie z czasem na zakupach, kiedy robi je właśnie z dzieckiem. Pewnie większość się ze mną zgodzi że biorąc dzieci do marketu, czasami, jeśli nie zawsze, wychodzi na to, że nasze pociechy mają większe potrzeby niż my sami.
Ile to razy słyszymy: mamo kup mi to, tato jeszcze to chcę, a to jeszcze mogę ?
I tak z alejki do alejki i bez końca, gdyż jedna rzecz kusi, a druga nęci, sklepy doskonale o tym wiedzą i aby zwiększyć sprzedaż to słodycze i zabawki znajdują się przeważnie na wysokości wzroku dziecka i nie jest to przypadek 🙂

Więc jak z tym radzi sobie moja znajoma ?

Moja znajoma ma świetny sposób, na takie wspólne zakupy, choć jak wspomniałem w tytule potrzeba do niego sporo cierpliwości. Synek koleżanki od już bardzo długiego czasu wie, że gdy wybiera się z mamą na zakupy to może sobie wybrać dokładnie jedną rzecz, z całego sklepu co mu się podoba, ale tylko jedną.

Jak to znajoma powiedziała często dochodzi do śmiesznych sytuacji, że dziecko już coś wzięło, potem zobaczyło coś innego, co bardziej się spodobało, więc tą pierwszą rzecz odkłada, po czym bierze drugą, idąc dalej alejkami widzi następną i znów się zastanawia którą tak naprawdę chce.

Jakie są dla nas korzyści z takiego zachowania ?

Dziecko już od maleńkiego uczy się podejmowania decyzji, czy wziąć rzecz A czy B, co za tym idzie uczy się świadomej rezygnacji, dodatkowo wie, że nie może mieć wszystkiego na raz. Sami też się z tym nieraz borykamy, gdyż chcielibyśmy np. zmienić samochód i wyremontować dom, a funduszy starczy tylko na jedną rzecz. Kolejną pozytywną rzeczą jest to, że dziecko nie wychodzi z większą ilością zakupów niż rodzic, a co za tym idzie nie rujnuje nam kieszeni na nieraz rzeczy, które nie do końca są mu potrzebne i bynajmniej nie neguję tu kwestii kiedy chcemy dać dziecku wszystko o czym zamarzy, to już jest kwestia indywidualna i każdy robi według swego uznania.

Jedyna rzecz która może nam przeszkadzać to ciągłe wracanie do tych samych alejek, po to aby odłożyć rzecz A, gdy dziecko z niej zrezygnowało na poczet rzeczy B.

Jeśli komuś podoba się sposób mojej znajomej polecam spróbować, jeśli macie jakieś również ciekawe pomysły zapraszam do wypowiedzi w komentarzach.

Panowie chcecie więcej seksu ?

Tagi

, , ,

Większość widząc tytuł odpowiedziała oczywiście, albo zastanowiła się, co to za nowe odkrycie, albo złoty środek, aby dostać więcej tego na czym nam mężczyznom tak bardzo zależy i czego tak bardzo pragniemy 🙂

Otóż nie ma tu złotego środka, będzie za to kilka wskazówek, które mogą sprawić że żona, gdyż nie zakładamy tu innego zbliżenia i z inną kobietą niż żona, chętniej będzie chciała dać wyraz swojej miłości we współżyciu, a co za tym idzie mniej ją będzie „bolała głowa”. Choć przy tym ostatnim można polemizować, gdyż naukowcy udowodnili, iż współżycie ma również właściwości przeciwbólowe, więc średnim wytłumaczeniem na brak stosunku, jest mówienie że boli mnie głowa, choć oczywiście boleć może.

Skąd zatem bierze się niechęć do podejmowania zbliżenia u kobiet?

Pomijając oczywiście wszelkie zaburzenia osobowościowe, bądź inne choroby, albo powody z jakich do współżycia dojść nie może w danym momencie, to tak naprawdę za jego brak w dużej mierze (bo nie w całości) odpowiedzialni jesteśmy my Panowie.

Pierwsza i najważniejsza oraz najgorsza rzecz jaką możemy zrobić to uprzedmiotowić żonę, jako przedmiot do rozładowywania naszego napięcia seksualnego, że ja mam potrzebę i muszę to dostać. Uwierzcie mi kobieta wyczuje w którym momencie będziecie dążyć do współżycia z miłości, a w którym tylko do zaspokojenia swoich potrzeb. Mało tego kobieta nawet wyczuje kiedy spoglądacie na nią z pożądaniem, a kiedy z miłością, kiedy przytulasz na przysłowiowe „odwal się” (tu przepraszam za słowo, ale dobitnie oddaje to, o co mi chodzi), a kiedy to robisz z miłością. Gdyż kobieta pewnie panie się ze mną zgodzą sama jest jednym, wielkim, chodzącym uczuciem na dwóch nogach i nie da się jej sprowadzić do roli przedmiotu, a na pewno nie powinno się tego robić. Niestety teoria teorią, a praktyka praktyką i często się zdarza że kobiety są przymuszane do współżycia, albo robią to dla świętego spokoju, ale już nie koniecznie z miłości, jednocześnie przeżywając we własnym sercu dramat.

Więc jak sprawić, aby jednak kobieta chętniej chciała podjąć współżycie ?

Jak już wcześniej ustaliliśmy kobieta jest jednym wielkim uczuciem i na bazie własnych uczuć, odczuć będzie miała, bądź nie chęć do zbliżenia.

A o jakie uczucia chodzi ?

Przede wszystkim o poczucie bycia kochaną. Jeśli nasza relacja z żoną opiera się na wyjściu rano z domu do pracy, cały dzień nie napiszemy nawet jednego sms, albo nie wykonamy do niej telefonu, po czym wieczorem wracamy i czekamy tylko na obiad, bądź kolację, a następnie telewizor i wieczorem liczymy na coś więcej, to raczej kobieta nie bardzo będzie chciała nam to więcej okazać.

Jak zauważycie w ciągu wyżej opisanego dnia nie mamy prawie wcale relacji z żoną, może jedynie podczas obiadu jeśli jemy go razem. Owszem panowie możemy sobie pomyśleć że przecież idę do pracy, zarabiam na mieszkanie, na utrzymanie, troszczę się o żonę, aby nic jej nie brakowało, więc jak może czuć się nie kochana ?

I faktycznie troszczymy się, ale o potrzeby materialne naszej rodziny, a nie o uczucia, relację, tego nie da się kupić.

Więc kiedy kobieta poczuje się kochana ?

A właśnie wtedy, kiedy: wyślesz jej miłego sms, albo poflirtujesz z nią sms-ami – powiedzcie kiedy robiliście to ostatni raz? Pewnie jak się poznaliście jeszcze dawno przed ślubem, kiedy to zabiegałeś drogi panie o jej względy – zgadza się? Jeśli nie to gratuluję! Idąc dalej powiesz miłe słowo na do widzenia wychodząc do pracy, zadzwonisz raz na jakiś czas, z zapytaniem co porabia, jak jej leci dzień, powiesz jej jak Ci na niej zależy, po powrocie powitasz uśmiechem, powiesz że tęskniłeś, że ją kochasz, czasem bez powodu przytulisz, pocałujesz, wręczysz kwiaty, choćby wycięte z własnego ogródka koło domu, które pewnie i tak żona zasadziła, może Ci głowy nie urwie za ten gest, choć tu należy rozważyć jak bardzo mocno kobieta jest przywiązana do kwiatów na zewnątrz i jak mogłaby odebrać brak jednego z nich właśnie w tamtym miejscu, ale raz zaryzykować można 🙂

Głównie chodzi o to aby atmosferę budować od samego rana, dzięki takim gestom, kobieta czuje się kochana, wie że mężowi zależy na niej, więc i ona bardzo chętnie wyrazi to jak jej zależy na mężu. A wyrazi to na wiele sposobów, pysznym obiadem, ładnym ubraniem w którym nam się podoba, zadba z przyjemnością o nasz wspólny dom, ale również i wieczorem kiedy dzieci już pójdą spać i spotkacie się razem w sypialni i zrobi to wszystko z przyjemnością, a nie dlatego że tak trzeba.

Czy jest do duża cena za to aby mieć świetną relację z żoną, a co za tym idzie przyjemniejsze i szczęśliwsze życie, a w konsekwencji również więcej tego na czym nam panom zależy?

A co jeszcze ważniejsze świadomość że żona nie współżyje z nami dla świętego spokoju, a robi to dlatego że tak chce, że chce uszczęśliwić swojego kochanego męża.

Ale na to pytanie warto odpowiedzieć już sobie samemu….

Na koniec dodam jeszcze jedną kwestię, również bardzo istotną, a mianowicie porozmawiajmy, ale przede wszystkim szczerze razem czyli mąż z żoną i żona z mężem, o tym co nam się podoba podczas naszego zbliżenia, a co nie koniecznie, gdyż może to być tez jeden z powodów „bólu głowy” i nie zakładajmy na wstępie że jesteśmy ekspertami w tej dziedzinie, lecz dajmy się wypowiedzieć drugiej stronie i poszukajmy środka w tym wszystkim, gdyż ile par tyle rożnych doznań w czasie zbliżeń które mogą nas uszczęśliwiać, lub wręcz odwrotnie odpychać.

Małe problemy…. Jak o nich rozmawiać i nie dać urosnąć ?

Tagi

, , ,

Często jest tak i pewnie zdarza się to w każdym związku, nie ważne z jakim stażem że coś nas w drugiej osobie irytuje, bądź coś nam się nie podoba, albo coś często jest robione w sposób który nie do końca byśmy chcieli, przez co się denerwujemy, tłamsimy to w sobie, albo cokolwiek jeszcze innego. Jeszcze pół biedy kiedy potrafimy o tym rozmawiać, ale co się dzieje gdy tego zrobić nie potrafimy np. z obawy o urażenie drugiej strony.

Nie będzie wielkiego odkrycia jeśli powiem, że małe problemy zamiatane pod dywan z biegiem czasu urastają do dużych. Pomyślmy co się w nas dzieje, kiedy dana sytuacja która nas irytuje się powtarza raz, drugi, trzeci, setny. Z biegiem czasu narasta w nas frustracja, gdyż coś nam się nie podoba, a oprócz tego nie potrafimy o tym porozmawiać.

Nie będzie też odkryciem że łatwiej zająć się małym problemem gdy jeszcze nie narosła w nas niemoc i frustracja, niż mierzyć się z nim gdy już się rozrośnie.

Jak w takim razie przekazać ukochanej osobie coś co nie do końca nam pasuje, ale tak aby jak najmniej ją urazić ?

Kiedyś w jednej książce był opisany sposób komunikacji spraw które mogą trochę, bądź trochę bardziej zaboleć druga stronę w postaci kanapki takiej powiedzmy chlebek na dole, chlebek u góry i w środku szyneczka.

O co w tym chodzi?

Już wyjaśniam. Zdecydowanie łatwiej będzie osobie przyjąć krytykę, bądź zwrócenie uwagi gdy najpierw ją pochwalimy, powiemy ile dla nas znaczy, kiedy docenimy to jak się stara dla nas i dopiero wtedy opowiemy o problemie, ale nie w formie oskarżenia, bo tego nikt nie lubi, ale np. w postaci własnych odczuć. Przykład: Ostatnio gdy byliśmy gdzieś tam powiedziałaś/powiedziałeś coś tam po czym ja tak dziwnie się poczułem/poczułam czy mogłabyś/mógłbyś mi rozwinąć tą myśl abym to dobrze zrozumiał czy zrozumiała ? Chyba trochę inaczej to brzmi niż: Ty zawsze ranisz mnie słowami, jak ostatnio byliśmy gdzieś tam powiedziałeś/powiedziałaś że coś tam i po raz kolejny udowodniłeś że nie masz serca 🙂 mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi. W kolejnym etapie powinniśmy również podziękować za starania które druga strona robi dla nas tak, aby po tej mniej ciekawej części rozmowy, wrócić ponownie do bardziej przyjemnej.

Oczywiście jest to tylko jeden ze sposobów na komunikację w związku, każdy oczywiście może wypracować własny. Polecam wpisać w komentarzach jak ktoś ma chęć co jemu pomaga, w jaki sposób komunikujecie sobie coś co was boli i jakie to ma efekty, tak aby i inni mogli skorzystać i wypróbować.

Zachęcam również do rozmów o mało przyjemnych sprawach kiedy się pojawiają, a nie odkładaniu ich na później, kiedy to namnoży się ich tyle że nie będziemy wiedzieli od czego zacząć, albo tak się po oburzamy na siebie, że w ogóle będzie ciężko podjąć dialog.

Miłego dnia dla wszystkich…

Drobne gesty….

Tagi

, , ,

Jak najprościej sprawić, aby mąż czy żona czuli się Kochani? Czy drobne gesty mogą mieć znaczenie pomimo tego że są drobne ? Jak może to wpłynąć na relację ? Czy podziękowanie za coś co niby jest naturalne to dobry pomysł czy może nie koniecznie potrzebny ?

Jak najprościej sprawić aby ukochana osoba poczuła się wyjątkowo – zaskoczyć ją czymś.

Ale czym ? Czymś dużym, czymś małym? Przecież nie mam czasu żeby codziennie zabierać ukochaną osobę na kolację do restauracji, albo na wycieczkę, kupowanie kwiatów codziennie też mija się przecież z celem, jedne nie uschły jeszcze, a tu kolejne, przecież nie ma tyle wazonów w domu.

Czy tylko na kwiatach, kolacji i wycieczce kończą się pomysły ? A może warto być kreatywnym w związku?

Panowie co byście powiedzieli gdybyście po ciężkim dniu pracy w ogrodzie zastali w lodówce piwo którego wcześniej nie było, a przy nim kartka z napisem dla ukochanego męża. Czy to piwo smakowałoby tak samo ? (PS. Nie chcę tu nikogo rozpijać)

Albo śniadanie przyniesione do łóżka, ale już nie takie jak codziennie jadacie, tylko coś z dodatkami z pomysłem, czy nie byłoby smaczniejsze ?

Z kolei drogie Panie jak by wyglądała wasza mina gdybyście idąc do łazienki się wykąpać, zastały wannę przyozdobioną świecami, do tego napełnioną już wodą z ulubionym płynem do kąpieli ? Czy byłaby to taka sama kąpiel, jak codzienny prysznic?

Oczywiście to tylko kilka przykładów, a możliwości jest wiele, w każdym z tych przypadków jednak zrobi się nam milej na sercu, dzięki czemu cały dzień będzie piękniejszy. Warto też dostrzegać i podziękować za te gesty, powiedzieć jaką radość nam to sprawiło, tak aby osoba która coś dla nas zrobiła poczuła jakie to miało znaczenie dla nas, że nie zostaliśmy obojętni na ten gest, aby i jej było miło.

Gwarantuję że osoba która zostanie doceniona nawet za drobną rzecz, chętniej zrobi ją ponownie, albo w przypadku jakiś niespodzianek, rozwinie swoją kreatywność i częściej będzie nas zaskakiwać, niż na przykład osoba której gestu nie doceniono, taka z kolei może się jeszcze postara raz czy dwa, ale czy już trzeci raz się czegoś podejmie tak ochoczo – nie wiadomo.

Pomyślmy tez jak będzie wyglądała nasza relacja, gdy będziemy uśmiechnięci i zapewniani co jakiś czas jak bardzo ważną osobą jesteśmy, oraz ile znaczy dla ukochanej/ukochanego to co robimy?

Dlatego zachęcam do drobnych gestów, do niespodzianek, do dziękowania sobie nawet za błahe rzeczy choćby skoszenie ogrodu przez męża, czy posprzątanie samochodu przez żonę, tak aby było nam milej i przyjemniej każdego dnia w naszych związkach, czego życzę każdemu czytającemu i nie tylko.

Niedzielna Msza Święta dlaczego razem powinniśmy na Niej uczestniczyć ?

Tagi

, , , ,

Dziś przyszła mi myśl poruszenia wspólnego wychodzenia na niedzielną Eucharystię, w sensie z żoną, oraz z dziećmi jeśli je mamy i w tym przypadku jest to jeszcze ważniejsze, a dlaczego zaraz napiszę.

Często się tak zdarza że małżonkowie chodzą oddzielnie do kościoła, albo co gorsze jedno z nich nie chodzi (oczywiście każdy ma swoje sumienie i wolną wolę, żeby zaraz nie było że narzucam każdemu wiarę i do tego praktykę w tej wierze). Jeśli są to osoby dorosłe wierzące, to jak najbardziej zachęcam do wspólnego wyjścia na niedzielną i nie tylko Eucharystię, jest to okazja współmałżonków do pogłębiania relacji ich małżeństwa z Bogiem.

Każda Eucharystia z żoną/mężem jest pamiątką zawarcia sakramentu, tak jak w dniu ślubu staliście razem przed ołtarzem i składaliście sobie śluby, tak i na każdej Eucharystii stoicie razem przed tym samym Bogiem, z tą samą osobą, więc wydaje mi się że warto o tym pomyśleć, kiedy następnym razem udacie się do Kościoła i podziękować za wspólnie przeżyte chwile i te lepsze i te gorsze.

Z kolei też spotykam się często że jedno z małżonków, przeważnie jest to żona, choć pewnie zdarza się że i mąż, z samymi dziećmi idzie na mszę, a w domu pozostaje drugie z rodziców i jeszcze jest zrozumiałe, jeśli idzie na inną godzinę z jakiś ważnych powodów, ale bywa też i tak że nie chodzi wcale. Wiele z takich osób deklaruje się że jest wierzącymi katolikami, ale nie praktykującymi.

Zacytuję tu jednego z księży w mojej parafii na ostatnim kazaniu które miał okazję głosić: „Nie słyszałem większej głupoty w społeczeństwie na temat wiary, że jestem wierzący, a nie praktykujący. Jesteś Nie wierzący i Nie praktykujący.”

A teraz spójrzmy na to jak to odbierają nasze dzieci:

Mama albo tata idą sami z dziećmi do kościoła i już w momencie zbierania się może być problem typu: a drugi rodzic nie idzie więc i ja nie chcę iść – gdyby szli oboje nie było by tego wywodu ze strony dzieci.

Dziecko może powiedzieć: tatuś, albo mamusia nie wierzy w Boga bo nie idzie na mszę, albo powie wierzy, ale twierdzi że chodzić nie musi, to i ja nie chcę iść skoro to nie jest takie ważne.

Ileż to razy w przeróżnych okolicznościach dziecko wybiera stronę rodzica, u którego w jego mniemaniu ma lepiej, łatwiej, wygodniej ? Zgodzicie się rodzice ? Jak tata coś każe, a mama nie, to kto w tej chwili jest lepszym dla dziecka ? A jak powinno być ? Oczywiście powinniśmy mieć wspólne jednakowe zdanie w stosunku do dzieci, żeby nie przechylać szali na jednego z rodziców z którym dziecko będzie się zgadzało, a z kolei z drugim już nie.

Kolejna sprawa będąc razem z dziećmi podczas mszy jeśli jest ich więcej niż jedno zawsze łatwiej parze ogarnąć pociechy niż robić to w pojedynkę, gdy jedno płacze, a drugie biega po kościele.

Następna sprawa, czym skorupka nasiąknie za młodu, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele zachowań dzieci na dorosłość wynoszą z własnego domu. Jeśli w domu nie było praktyki wspólnego wychodzenia na niedzielną Eucharystię razem to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dorosły syn, czy córka również nie będzie widziała takiej potrzeby, a później ich dzieci i tak dalej, schemat może się powielać przez pokolenia.

Jeżeli nam zależy aby dzieci miały autorytet w wierze i w przeżywaniu Eucharystii to dajmy im piękny przykład tego my jako rodzice, idźmy wspólnie, pokażmy dzieciom jak to ma wyglądać.

Tyczy się to nie tylko wspólnej Eucharystii, ale również i modlitwy z dziećmi, ale o tym może innym razem ….

Kończąc ten wpis pozostawiam wam czytelnicy pytanie: Czy warto wspólnie, rodzinnie wybierać się na niedzielną Mszę Św. ? Argumenty są powyżej, a co sami uczynicie to już wasza wolna wola.

Oczywiście wiem że są momenty iż nie da się czasem tego uczynić, ale inaczej to wygląda gdy kilka razy w roku się nie da, a inaczej gdy dzieje się to co niedzielę.