Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia !!!!!

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 1, 67-79
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Zachariasz, ojciec Jana, został napełniony Duchem Świętym i zaczął prorokować, mówiąc:

«Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
bo lud swój nawiedził i wyzwolił,
i wzbudził dla nas moc zbawczą
w domu swego sługi, Dawida:

Jak zapowiedział od dawna
przez usta swych świętych proroków,
że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół
i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą;
Że naszym ojcom okaże miłosierdzie
i wspomni na swe święte przymierze –
na przysięgę, którą złożył
ojcu naszemu, Abrahamowi.

Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani,
służyć Mu będziemy bez trwogi,
w pobożności i sprawiedliwości przed Nim
po wszystkie dni nasze.

A ty, dziecię, zwać się będziesz
prorokiem Najwyższego,
gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi;
Jego ludowi dasz poznać zbawienie
przez odpuszczenie grzechów,

Dzięki serdecznej litości naszego Boga,
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce,
by oświecić tych,
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju».

Dziś w ostatni dzień adwentu życzę wszystkim czytelnikom, zdrowych, radosnych, pogodnych i błogosławionych świąt Bożego Narodzenia, aby nowo narodzony Jezus pobłogosławił nam i naszym rodzinom, aby te święta były przeżyte w gronie rodzinnym, bez kutni, żalu, żeby ten czas był czasem poświęconym Bogu i rodzinie, aby były to niezapomniane święta, abyśmy tak jak Jezus narodzili się na nowo i stawali lepszymi ludźmi.

Wesołych Świąt !!!!!

Moje wasze imię – jakie ma znaczenie?

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 1, 57-66
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna.

Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Ale matka jego odpowiedziała: «Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan». Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię».

Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I zdumieli się wszyscy.

A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga. Wtedy strach padł na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Imię – posiadamy je od urodzenia, ale czy zastanawialiśmy się jakie ono ma znaczenie, jaki święty jest jego patronem ? Może warto zapytać rodziców, czym się kierowali wybierając dla nas imię? Albo sami jak nadajemy imię naszym dzieciom, czy się zastanawiamy jaki święty kryje się pod tym imieniem, jak wyglądał jego życiorys, czy tak po prostu nadajemy imię bez przemyślenia?

Imię nosi się całe życie – więc wydaje mi się że powinna być to przemyślana decyzja, z imieniem się utożsamiamy, imieniem też możemy zrobić dziecku krzywdę, gdyż są imiona które są wyśmiewane w szkołach i nie tylko. Pomyślmy dziś nas swoimi imionami, a jeśli będziemy wybierać imię dla dziecka tym bardziej przemyślmy decyzję, tak aby kiedyś nie miało do nas żalu, oraz aby było to imię o wielkim znaczeniu.

Św. Józef człowiekiem czynu…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 1, 18-24
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

18 grudnia już pisałem komentarz o zaufaniu do dzisiejszej Ewangelii, dlatego dziś skupimy się na Św. Józefie…

Jak wiemy Św. Józef był mężem Maryi i wychowywał Syna Bożego Jezusa. Św. Józef wziął odpowiedzialność po ukazaniu się mu Anioła we śnie, za Maryję i Jezusa choć pewnie sam do końca nie rozumiał planu Bożego, w końcu, jego żona była w ciąży i nie było to jego dziecko.

Jak się przyjrzymy Ewangeliom to Józef bardzo mało mówi w Piśmie Świętem, ale za to wiele robi, obdarza Jezusa i Marię, opieką, troszczy się o nich, wychowuje Jezusa, chroni świętą rodzinę i na tym dziś się skupimy.

Według mnie Św. Józef jest świetnym przykładem człowieka czynu, jak wiele osób z nas wiele mówi, a mało robi? Jak się zastanowimy nad tym co nieraz mówimy, a czego nie robimy, to gdyby to co zostało wypowiedziane stałoby się, bylibyśmy pewnie najszczęśliwszymi rodzinami pod słońcem, nasze dzieci czułyby się kochane, żony i mężowie doceniani, ale po tych naszych słowach, równie często przychodzi lenistwo i wygodnictwo nasze.

Mówimy sobie będę słuchał żony i dzieci kiedy będą do mnie przychodzili z jakąś sprawą, a ile razy mówię nie mam czasu, albo nie teraz?
Żona mówi będę miła dla męża, a czasem byle głupotka wyprowadza ją z równowagi, albo przemawia egoizm.                                                                Mówimy sobie ze spędzimy wspólnie czas, tak rodzinnie, a potem lądujemy przed telewizorem, albo komputerem i tak przelatuje cały dzień.

W tych wszystkich sytuacjach więcej było mówione, niż robione, postarajmy się zaskoczyć rodzinę i siebie samych tym że zaczniemy robić, a nie będziemy za wiele o tym mówić.

Masz zamiar zadbać o sobie dla żony czy męża to nie mów o tym w kółko, tylko zacznij to robić, chcesz zabrać rodzinę na wyjazd to zacznij ich pakować, chcesz pomagać dzieciom w ich problemach, to nie odsyłaj ich jak do Ciebie przychodzą, bo mogą kiedyś przestać przychodzić i tak dalej i tak dalej…

Błogosławionego dnia wszystkim…

Przepis na Błogosławieństwo …

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 1,39-45
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy . Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” – mamy tu gotowy przepis na Błogosławieństwo, tj. uwierzyć że spełnią się słowa powiedziane od Pana.

Jak wiadomo w Piśmie Świętym jest wiele słów wypowiedzianych od Boga do nas, pytanie czy w nie wierzymy? Idąc dalej czy je znamy ? Bo jak poznać słowa Pana skoro ich nie czytamy?

Dzisiejszy świat próbuje wykrzywić nam obraz Boga i jego słów kierowanych do nas. Dzisiejsze media i politycy Twierdzą że aborcja to nic takiego, tylko czy w takim przypadku nie stajemy w roli Boga i decydujemy o życiu ?

Kolejnym przykładem jest nierozerwalność małżeństwa, a jak to wygląda w obecnym świecie ? Statystyki mówią że 60% małżeństw rozpada się do 5 roku od ślubu i gdzie ta nierozerwalność, skoro byle jaki problem prowadzi do rozwodu?

To oczywiście tylko dwa przykłady, ale takich przykładów na różnice w piśmie świętym, a tym co się dzieje na co dzień jest sporo więcej. Sami potrafimy podać wiele przykładów.

Dlaczego Bóg nam nie błogosławi czasami tak jak byśmy chcieli, może to jest jedna z odpowiedzi, że nie wierzymy, że nie słuchamy i nie postępujemy według jego słowa. Popatrzmy na świadectwa w internecie i nie tylko, na świadectwa ludzi którzy zaczęli żyć zgodnie z wolą Bożą, jakich łask doświadczyli, jak im Bóg błogosławił, jak pozmieniały się im całe rodziny, warto poszukać i poczytać…

Jak byśmy chcieli, aby wyglądały te Święta?

Kochani, z racji że dzisiejszą Ewangelię opisałem 8 grudnia, dziś będzie zupełnie o czymś innym.

Jakbyśmy chcieli, aby wyglądały te Święta Bożego Narodzenia?

Święta 2019 roku, Święta które już się nie powtórzą, co roku mamy szansę spędzić wyjątkowy czas z bliskimi, z rodziną. Pomyślmy jak byśmy chcieli je spędzić, wydaje mi się że każdy z nas chciałby je spędzić w miłej i przyjemnej atmosferze, ale czy już dziś na 4 dni przed wigilią ta atmosfera tak wygląda? Czy może z kimś się jeszcze nie pogodziłem, pogodziłam, może z kimś nie rozmawiam, może nawet od dłuższego czas? Może właśnie te święta 2019 są odpowiednim czasem, aby pogodzić się z taką osobą z którą od dawna nie mam kontaktu, może te święta są odpowiednim czasem aby wybaczyć coś żonie czy mężowi, co skrywamy już od dłuższego czasu w sercu? Jeśli mamy takie sytuacje to zróbmy to zanim usiądziemy do stołu wigilijnego.

A co z dziećmi ? Czy te święta będą kolejnymi świętami w które dzieci znajdą prezenty pod choinką, zjedzą wspólnie z nami kolację, po czym uciekną w świat internetu i telewizji, albo co gorsza sami ich tam wyślemy, aby dały nam spokój ? Może warto te święta spędzić inaczej? Może zaangażować dzieci w przygotowywanie potraw, w porządki (zamiast twierdzić że ja to zrobię lepiej i szybciej), w ubierani choinki, może warto powspominać przy dzieciach i poopowiadać im jak dawniej spędzało się święta? A w pierwszy i drugi dzień świąt, polecam wyjść na wspólny spacer, albo pojechać na mszę do innego kościoła oddalonego od domu.

Kolejne pytanie, jak wygląda kolacja wigilijna u nas? Czy czytamy fragment Pisma Świętego, czy razem się modlimy? Jak składamy sobie życzenia, czy jest to zwykłe wszystkiego najlepszego, albo tobie tego samego, czy są jednak szczere i od serca? Jak wygląda czas po kolacji czy pojawia się alkohol i przez kolejne dwa dni świąt dogorywamy, bo mamy kaca ?

Szanowni pomyślmy dziś jakbyśmy chcieli aby wyglądały Święta w tym roku, pomyślmy może w zeszłym roku coś nie zagrało, może jest coś co chcielibyśmy poprawić, wyciągnijmy wnioski i sprawmy aby to był niezapomniany czas, czas miłości i radości, czas spędzony wspólnie, niech wyróżnia się z całego roku, niech wszyscy poczują że to są prawdziwe święta, święta rodzinne, a nie tylko tradycja, niech to będą Święta o których zawsze marzyliście.

 

 

Bóg wysłuchuje próśb i jest specjalistą od rzeczy niemożliwych…

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 1, 5-25
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś już posunęli się w latach.

Kiedy Zachariasz według wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł w udziale los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie ofiary kadzenia.

Wtedy ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się, Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu cieszyć się będzie z jego narodzin. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony zostanie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, ich Boga; on sam pójdzie przed Nim w duchu i z mocą Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do rozwagi sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały». Na to rzekł Zachariasz do Anioła: «Po czym to poznam? Bo sam jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku».

Odpowiedział mu Anioł: «Ja jestem Gabriel, stojący przed Bogiem. I zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę radosną nowinę. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie».

Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, zrozumieli więc, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy.

A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i kryła się z tym przez pięć miesięcy, mówiąc: «Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie, by zdjąć ze mnie hańbę wśród ludzi».

Co można wywnioskować z dzisiejszej Ewangelii?

Po objawieniu się Zachariaszowi Anioł przekazuje mu wiadomość, iż jego prośba została wysłuchana – nie wiadomo jak długo Zachariasz prosił Pana o dziecko, ale patrząc na początek Ewangelii można wywnioskować ze sporo czasu, gdyż jak pisze autor „oboje zaś już posunęli się w latach”, te zdania utwierdzają nas w przekonaniu że nie warto rezygnować  modlitwy w różnych intencjach, jeśli nie widzi się owoców, lecz nadal trwać i prosić z uporem Boga w naszych sprawach.

Prosisz Boga o nawrócenie męża, żony, dziecka, a to nie przychodzi dniami, tygodniami, miesiącami, latami – wbrew logice proś nadal, gdyż jak widać prośby są wysłuchiwane, a interwencja Boża przychodzi nieoczekiwanie.

Kolejna sprawa, to rzeczy niemożliwe, większość kobiet będąc w podeszłym wieku wie że nie możliwe jest już zajście w ciążę, ale Pan Bóg jest specjalistą od rzeczy niemożliwych i jak pokazuje Ewangelia nawet w takim wieku poczęcie i urodzenie dziecka przez Elżbietę to dla Boga żaden problem. Więc jeśli prosisz z Twojego punktu widzenia o rzecz wręcz niemożliwą i absurdalną, tym bardzie powinieneś, powinnaś o nią prosić.

Następną rzeczą którą widzimy w dzisiejszej Ewangelii jest zdanie Anioła Gabriela że słowa się spełniają w swoim czasie, w czasie zaplanowanym przez Boga, a nie przez nas, wielu ludzi modli się za bliskich do ich albo swojej śmierci i dopiero wtedy przychodzi łaska, pytanie czy potrafimy tak długo ufać Bogu i trwać na modlitwie?

Nie oczekujmy że Pan Bóg zrobi to o co prosimy w momencie kiedy my chcemy, choć oczywiście może i tak się zdarzyć, z pewnościom powinniśmy trwać na modlitwie i w zaufaniu Bogu. Nie powinniśmy też wątpiąc gdyż Bóg to specjalista od rzeczy Niemożliwych.

Zaufanie Bogu …

Tagi

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 1, 18-24
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Pror noka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Dzisiejsza Ewangelia jest o zaufaniu:

Św. Józef miał zamiar oddalić Marię gdyż była w ciąży, a nie on był ojcem dziecka, lecz we śnie ukazał mu się Anioł Pański i przekazał mu dobrą nowinę, oraz przykazał co ma uczynić. Józef w pełni zaufał Aniołowi posłanemu przez Boga i wykonał to co zostało mu przekazane.

A jak jest z nami ? Czy wierzymy w Boże obietnice, czy polegamy na Bogu, czy bardziej na sobie, czy jak podejmujemy różne decyzje to prosimy Boga o wsparcie, czy omadlamy je, czy przemyślimy je w Bożych kategoriach, czy wręcz przeciwnie idziemy na żywioł zdani tylko na siebie i według własnych planów?

W Piśmie Świętym jest zawarte wiele prawd i obietnic Bożych, czy ja w nie wierzę i ufam w ich wypełnienie? Czy kiedykolwiek zastanawiałem się nad nimi ? Czy ważne decyzje podejmuję w zgodzie z Bożą wolą ? Warto sobie zadać dziś te pytanie i szczerze sobie odpowiedzieć na nie w sercu…

Jaki jest Twój rodowód ?

Tagi

,

Ewangelia na dziś:

Mt 1, 1-17
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Esroma; Esrom ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.

Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.

Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Tak więc od Abrahama do Dawida jest w sumie czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

120 pokoleń od czasów Abrahama do Jezusa.

Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają wasze dalsze pokolenia sięgające dalej niż babcia czy prababcia, dziadek czy pradziadek ? A może wasza babcia czy prababcia, albo dziadek czy pradziadek jeszcze żyje i ma na tyle dobrą pamięć aby opowiedzieć o swojej babci czy prababci, oraz dziadku czy pradziadku? Może warto poznać dalsze korzenie rodziny póki jest jeszcze ku temu okazja ? Jeśli mamy taką możliwość zapytajmy, może dowiemy się jakiś ciekawych rzeczy, jakiś niezwykłych historii, odkryjemy jakimi niezwykłymi ludźmi byli nasi przodkowie, dowiemy się jakie mieli charaktery, jakie relacje, czym się zajmowali. Oni tak samo jak my tworzyli historię, ale z pewnością odmienną niż nasza, można zapytać jak sobie radzili w tamtych czasach itd.

Zachęcam dziś do modlitwy za cały nasz ród wstecz aż do samego początku, pomyślmy że gdyby choć jednej z tych osób po drodze zabrakło nie byłoby nas, podziękujmy Bogu za to tego właśnie dnia…. A jeśli ktoś ma czas i chęci to można zbudować drzewo genealogiczne, wciągnąć w budowę własne dzieci – może to być świetna zabawa i edukacja o naszym pochodzeniu…

Nie wiem, a może wiem, ale nie powiem ?

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 21, 23-27
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę władzę?»

Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?»

Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka».

Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Bohaterem dzisiejsze Ewangelii będzie stwierdzenie arcykapłanów i starszych „nie wiemy”

Jak to jest z tymi słowami nie wiem, nie wiemy. Jak widać arcykapłani i starsi mieli odpowiedzi na zadane przez Jezusa pytanie, ale żadna z odpowiedzi im nie pasowała, w żadnej nie wyszli by obronną ręką, bo albo przyznaliby rację Jezusowi, czego nie chcieli, albo sprzeciwiliby się tłumowi co również nie było im na rękę. Podejrzewam że gdyby nie było tłumu to ich odpowiedzią na pytanie Jezusa byłaby odpowiedz numer jeden, czyli poniekąd przeinaczyli swoje racje żeby upodobać się tłumowi.

Pomyślmy teraz jak jest nieraz z naszym nie wiem ? Czy nie mamy tak samo że często mówimy, nie wiemy, albo nie udzielamy odpowiedzi, albo udzielamy jej sprzecznie z tym co sami sądzimy ?

Bo gdyby ktoś nas zapytał o wiarę w towarzystwie w którym mogliby nas wyśmiać, albo moglibyśmy mieć nieprzyjemności z tego tytułu – ilu z nas by się przyznało do Jezusa, a ilu by lawirowało nie dając do końca odpowiedzi ?

Żona czy mąż o coś pyta, a odpowiedź nie jest wygodna – co mówimy ? Oczywiście nie wiem, zamiast stanąć w prawdzie przed samym sobą i przed współmałżonkiem.

Wydaje mi się że zdecydowana większość ludzi ma z tym problem i nie raz staniemy jeszcze w sytuacji gdzie wygodniej będzie nam lawirować i nie udzielać odpowiedzi. Walczmy z tym i próbujmy zmieniać siebie, wyrażajmy swoje zdanie nawet wtedy gdy bywa niewygodne, gdyż jak mówią prawda się obroni, a z kłamstwem różnie bywa…

Nawet Jan miał problem z wiarą…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 11, 2-11
 Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

W pierwszej części Ewangelii widzimy, że nawet Jan miał wątpliwości w wierze odnośnie Jezusa, pomimo tego że szedł przed Jezusem i nawracał ludzi przed jego przyjściem. Do tego stopnia miał wątpliwości iż posłał swoich uczniów do Jezusa, aby zapytali czy On jest Tym który ma przyjść.

A jak jest z nasza wiarą ? Też nieraz wątpimy pewnie, zadajemy sobie pytania o Boga i wiarę, o sakramenty, o to czy warto zabiegać o to wszystko. Wiara nasza również wyraża się w czynach czy dbamy o przestrzeganie przykazań czy może jest tak że kościół sobie, a my sobie ?

Nawet wyraża się w uczestnictwie w mszy niedzielnej, zadajmy sobie pytanie czy chodzimy na mszę z tradycji, a może dlatego że tak trzeba, a może jeszcze dla sąsiada, a powinniśmy dla Boga. Kolejna sprawa jak uczestniczymy w tej mszy czy stoimy jak posągi, czy aktywnie się modlimy?

Tak się złożyło że mieszkam na wsi, a dziś byłem na mszy w mieście, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to to, że pomimo tego że na dzisiejszej mszy w kościele było około 1000 osób, to podczas śpiewów i całej Eucharystii wierni odpowiadali i śpiewali ciszej niż u mnie na wsi, w parafii co na mszy mamy być może koło 150 wiernych. To też pokazuje jak wygląda nasze uczestnictwo we mszy.

Kolejna sprawa dziś na kazaniu ksiądz przytoczył pytanie zadane dzieciom w szkole, tj. ile dzieci mogli się rano i wieczorem, albo choć raz dziennie ? Na to pytanie w klasie która liczyła 30 osób rękę podniosło raptem 3 i tu kolejne pytanie do nas – czy przekazujemy wiarę naszym dzieciom ?

Kochani jeśli mamy jakiś problem z wiarą, to weźmy przykład z Jana i tak jak on posłał uczniów do Jezusa, tak i my udajmy się do kapłana, celem rozwiania wątpliwości, i nie ma tu co się zasłaniać że może nie wypada, bo księża są posłani do nas aby umacniać nas w wierze, nawet w rachunku sumienia w książeczce jest pytanie czy w razie wątpliwości zapytałem/zapytałam kapłana – weźmy to pod uwagę… A jeśli już wierzymy to niech nasza wiara wyraża się również w czynach, w aktywnym uczestnictwie na mszy, w życiu codzienny i w przekazywaniu tej wiary dalszym pokoleniom….

Dobrej Niedzieli dla wszystkich, najlepiej w gronie rodzinnym…