Dwa sposoby na ocenę zachowań partnera przed wyborem na męża/żonę.

Tagi

, , ,

Jak wiadomo wybór partnera na całe życie to nie lada wyzwanie, gdyż tak naprawdę w okresie „chodzenia” czy narzeczeństwa nie jesteśmy w stanie poznać się na tyle na ile pewnie byśmy chcieli. Pomysłów na poznawanie się może być wiele, ale już na etapie chodzenia można zwracać uwagę na pewne zachowania w pewnych okolicznościach.

  1. Zwracajmy uwagę na to jak partner/ka zachowuje się w stosunku do swoich rodziców.

    Jak wiadomo Mama i Tata to osoby najbliższe naszemu sercu, więc takie jakimi my sami staniemy się dla ukochanej osoby, jeśli relacje te są zaburzone i pojawia się sporo krzyków, kłamstw, przekrętów i wulgaryzmów, to możemy być prawie pewni że kiedyś może to spotkać i nas samych, gdyż jeśli ma się odwagę na takie zachowanie w stosunku do rodziców, to co powstrzyma nas przed podobnym w stosunku do żony/męża?

  2. Przeanalizujmy też sytuacje które zdarzały się w naszym związku których nie mogliśmy w żaden sposób przewidzieć np.: okradziono nas, oszukano, zdarzył się jakiś wypadek, zostało uszkodzone coś drogiego, gdzieś zostały ulokowane źle pieniądze, zdarzyła się choroba bliskiej osoby, oraz wiele wiele więcej innych sytuacji.

    Takie zdarzenia pozwolą nam zaobserwować jak ukochana osoba radzi sobie z nimi, czy się im biernie poddaje, czy może bierze odpowiedzialność i troskę na swoje barki i działa, albo odwraca głowę i mówi że ją to nie dotyczy. Z takich doświadczeń z kolei dowiemy się czy będziemy mieli oparcie w partnerze/ce, czy wręcz przeciwnie pozostanie większość na naszych barkach.

Oczywiście są to tylko dwa sposoby na które uważam że warto zwrócić uwagę, jeśli ktoś ma jakieś pomysły poproszę o wypowiedź w komentarzach, tak aby ułatwić ten trudny wybór tym wszystkim którzy jeszcze go nie dokonali.

Powodzenia i ciekawych wniosków życzę 🙂

Wigilia Bożego Narodzenia…

Chciałbym złożyć wszystkim czytelnikom życzenia Bożonarodzeniowe: Zdrowia, szczęścia, pomyślności łaski od Dzieciątka Jezus dla każdej rodziny, aby te święta były radosne, przeżyte w cieple rodziny, bez kłótni, niepotrzebnych sprzeczek, aby to były takie święta po których każdy powie że te były najlepsze, oczywiście do przyszłego roku, gdyż wierzę iż te kolejne znów będą najlepszymi.

Szanowni odłóżmy na bok jakieś bóle i troski które nosimy w sercu, nie poruszajmy przy stole tematów które mogą kogoś drażnić, pokażmy naszym pociechom jak można pięknie przeżyć Święta. Wiem też że dla niektórych będzie to trudny czas z wielu względów, może ktoś jest w separacji z żoną czy mężem z jakiegoś powodu, może właśnie to jest ten dzień aby znów pojednać się na nowo? Zastanowić się nad swoim życiem i pomyśleć co do tego doprowadziło i gdzieś tam na dnie serca odnaleźć tą iskierkę która była kiedyś i raz jeszcze podnieść rękawice i zawalczyć o związek z Bożą pomocą ?

Drodzy rodzice dajmy własnym dzieciom tą świąteczną radość której nam samym nieraz brakowało, bo być może nie pochodzimy z domów w których jest idealnie, może nawet do dnia dzisiejszego nie mieliśmy jeszcze takich świąt o których marzymy i tu tym bardziej mamy szansę od Boga gdyż znów stoimy u progu Wigilijnej kolacji i Świętowania, a tylko od nas samych zależy jakie będą te święta w 2018 roku, jedne jedyne, gdyż czasu nigdy nie cofniemy.

Panie Boże oddaję Ci każdego czytelnika i każdą rodzinę w Polsce i na całym świecie, spraw aby te święta były przeżyte w radości i w Twoim Bożym pokoju, z pełnią łask płynących na każdego z nas, od maleńkiego Jezuska, miej Panie nas w opiece każde dnia i chroń każdą rodzinę od rozbicia Amen.

Wesołych Świąt !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Kobieta zatroskana…

Tagi

,

Dzisiejszy wpis można uznać za ciąg dalszy poprzedniego, ale nie sposób nie poruszyć tu kwestii zatroskania naszych kochanych kobiet o nas i o cały świat.

Powiedzcie sami Panowie słyszeliście w swoim związku słowa:

  • chodź jeść puki ciepłe
  • załóż coś cieplejszego
  • jedź wolniej
  • zostaw to na później
  • załóż coś innego bo to już pomięte, brudne

i tak dalej i jeszcze więcej 🙂

Z czego się to bierze ?

A bierze się to z troski naszych kobiet o nas i nie tylko nas.

Każda kobieta ma w sobie coś z matki, a każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc troszczy się o niego jak może, często też te troski przelewane są również na partnera, czasami odbierane przez nas Panów jako matkowanie. Może i tak jest, ale trzeba pamiętać że pomimo tego panie robią to dla naszego dobra i poniekąd należy im się wdzięczność za to.

Co zrobić jeśli takie coś nam przeszkadza ?

Najlepiej w takim przypadku szczerze porozmawiać, przekazać jakie się ma odczucia i czy ukochana np. nie przegina za bardzo w tej trosce, bo przecież ja jestem dorosłym mężczyzną i potrafię o siebie zadbać (choć czasem lekceważę to i owo 🙂 ) Warto też wytyczyć pewne granice i pokazać co nas najbardziej irytuje – jeśli tak jest, gdyż z irytacji wynikają później frustracje, a tego nikt nie chce, gdyż nie służą one związkowi.

Życzę wszystkim parom wiele wzajemnego zrozumienia i rozmów wybiegających poza słowa co dziś na obiad i jak było w pracy 🙂

Mężczyzna zajęty, zapracowany, pochłonięty …

Tagi

, ,

Coś dla kobiet aby zrozumiały iż pewne zachowania w nas mężczyznach są po prostu uwarunkowane byciem mężczyzną i nie należy nas źle za to oceniać.

Droga Kobieto ile to razy się wkurzałaś że obiad już gotowy, a mąż nie przychodzi bo: grzebie coś przy samochodzie, kosi ogród, robi coś w warsztacie, albo wykonuje jakąś zupełnie inną czynność która go pochłonęła bez reszty.

Jak często mówisz „choć już” bo Ci ostygnie, bo nie będzie smaczne, albo ile mam czekać, zostaw to, zrobisz później, albo następnego dnia. Znane słowa ? Pewnie dla większości tak…

Jak myślicie czy my panowie robimy to specjalnie, aby was wkurzyć ?

Otóż nie – to jest nasza męska natura – mężczyzna jest nastawiony na działanie, a kobieta na uczucia. Dlatego jeśli już coś robimy i nas pochłonie bez reszty to: ani nie słyszymy za bardzo co się do nas mówi, ani nie czujemy głodu do momentu aż sami uznamy że już nas ssie w żołądku, ani ogólnie świata po za pracą nie widzimy. Tak to już z nami jest że do póki nie widzimy efektów naszej pracy i nie znajdziemy momentu żeby odpuścić to nie odpuszczamy i brniemy w tym co robimy do końca. Czasem kosztem ciepłego obiadu, czasem kosztem jakiejś innej sprawy w tym momencie według nas mniej ważnej, a czasem kosztem zupełnie czegoś innego – już wy żony wiecie o czym mówię 🙂

Co z tym zrobić ?

W myśl zasady: „nie ma sensu się kopać z koniem” lepiej odpuścić i pozwolić nam dokończyć to co robimy, chyba że faktycznie zaniedbujemy jakąś inną ważną sprawę którą mieliśmy w tym czasie się zająć. Jeśli tak nie jest, to parę godzin dodatkowych bez jedzenia, albo zimne jedzenie raz na jakiś czas jeszcze nikogo nie zabiły 🙂 Prosimy drogie Panie zrozumcie nas że my po prostu musimy działać do momentu aż nie zauważymy efektu przy którym możemy odpuścić, albo uznać że coś jest skończone. Każda próba przerwania naszej pracy spotka się z tysiącem argumentów dla których należy ją kontynuować 🙂 Taka nasza męska natura która tym bardziej jest potęgowana jeśli robimy coś dla was Kobiety.

Pozdrawiam zatroskane Kobiety i zapracowanych na Panów …

Co na prezent ?

Tagi

, ,

Z racji zbliżających się mikołajków, oraz świąt Bożego Narodzenia, chciałbym poruszyć temat prezentów, a mianowicie co kupić mężowi, a co żonie na prezent ?

Część z czytujących wchodząc do tego wpisu oczekiwała pewnie jakiejś listy, np. top 10 prezentów dla niej i dla niego. Niestety takowej nie będzie.

Skoro nie lista to może jakiś klucz, według którego można wymyślić co kupić ?

Owszem jednym z pomysłów na to jak kupić trafiony prezent jest po prostu słuchać potrzeb swojego partnera. Często jest tak że mimochodem mówimy nieraz że chcielibyśmy to czy tamto, ale to jeszcze nie ten moment na zakup, bądź najzwyczajniej potrafimy się bez tego obejść i szkoda nam pieniędzy na daną rzecz. Lecz nie zmienia to faktu że gdybyśmy ją dostali bylibyśmy bardzo zadowoleni. Więc warto słuchać i wyłapywać tak cenne wskazówki między wierszami, gdyż można sprawić mega niespodziankę partnerowi czy partnerce zaspokajając jakąś jej czy jego potrzebę.

Przepis numer dwa, dla bardziej leniwych.

Drugim ze sposobów będzie zapytanie wprost co chciałoby się dostać, bądź czego się pragnie na dany moment. Tu można by powiedzieć że to głupie, gdyż nie będzie niespodzianki, a ja powiem że przeciwnie, pomimo tego że osoba obdarowana z góry wie co dostanie, to wiedzmy że jest to jednak rzecz której naprawdę chce. Sam to przerobiłem jakiś czas temu gdy chciałem sobie kupić coś droższego na co poniekąd było mi szkoda pieniędzy i mogłem się bez tego obejść, ale gdy porozmawialiśmy z ukochaną na temat co bym chciał otrzymać to powiedziałem że kartę podarunkową do pewnego sklepu. Ona dała mi ową kartę, a ja dopłaciłem sobie resztę i byłem bardzo zadowolony że mogłem sobie wreszcie kupić coś co chciałem i że było mi mniej szkoda tej mniejszej sumy pieniędzy wydanej.

Więc jak widać warto słuchać i warto pytać, gdyż łatwiej trafić w gust i oczekiwania ukochanej osoby niż wymyślając na własną rękę – nie neguję oczywiście takiego sposobu, uważam że te dwa wyżej częściej prowadzą do prawdziwych potrzeb i oczekiwania.

Na koniec proszę jeśli ma ktoś chęć o opisanie jaki prezent wywołał na nim największe wrażenie i dlaczego. Oczywiście wszelkie pomysły na ten rok również mile widziane.

Jak zarządzać budżetem ? Ile na rachunki ? Ile na remonty, a ile dla siebie?

Tagi

, ,

W dzisiejszym wpisie postaram się przedstawić pewien pomysł na gospodarowanie wspólnym budżetem domowym, oczywiście jest to tylko jeden z wielu pomysłów jaki można znaleźć w internecie i pewnie bardziej będzie dotyczył młodych małżeństw niż z większym stażem.

Jak w miarę sprawiedliwe zarządzać domowymi pieniędzmi, aby nie krzywdzić drugiej strony ?

Sprawa byłaby prosta gdybyśmy oboje zarabiali tyle samo, ale przeważnie tak nie jest. Moim pomysłem jest składanie się na rachunki procentowo od zarobków. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Załóżmy że mąż zarabia 3000 zł a żona 2000 zł, co nam daje łącznie 5000zł, jak łatwo policzyć mąż zarabia 60 % domowego budżetu, a żona 40% i takie udziały procentowe według tego pomysłu powinni przekazywać na różne cele małżonkowie.

Dlaczego akurat tak, a nie po połowie ?

Załóżmy że rachunki domowe plus jedzenie to koszt około 3000zł, więc gdybyśmy dzielili po połowie te koszta to mąż oddałby 1500 zł i żona 1500 zł, tylko mężowi zostałoby z jego pensji 1500 zł, a żonie zaledwie 500zł na inne cele, dlatego wydaje mi się że udział procentowy jest sprawiedliwszy.

Teraz jak opłacać rachunki i jak wyliczyć realny koszt miesięczny życia ?

Proponuję robić normalne zakupy przez cały miesiąc nie rozdzielając kto co ma kupić, ale z kolei zbierać każdą fakturę i paragon za wszelkie zakupy i rachunki, na koniec miesiąc podliczyć ile to w sumie wyszło łącznie i podzielić sobie na kategorie: życie (rachunki + jedzenie), ciuchy, nieprzewidziane sytuacje, remonty, wydatki własne nie wpływające na wspólne życie (np. własne hobby, albo zakup rzeczy która nie koniecznie podoba się partnerowi, albo jest zbędna).

Zbierając rachunki dowiemy się ile realnie kosztuje nas wspólne życie. Kwotę która nam mnożymy przez procenty naszych zarobków czyli mąż 60, żona 40 i mamy kwotę którą powinniśmy oddać na ten cel.

Co z resztą pieniędzy ?

Z pozostałej kwoty polecam jakąś część zostawić sobie na własnych kontach, może to być również jakiś procent, albo jakaś umowna kwota, którą to przeznaczymy na swoje „widzi mi się” z którego nie chcemy się „tłumaczyć” przed partnerem, albo na prezenty gdyż trochę głupio kupować ich ze wspólnego budżetu, choć w małżeństwie i tak jest wszystko wspólne 🙂

Z tego co nam pozostanie po odjęciu rachunków i pozostawieniu sobie umownej sumy, resztę proponuję wpłacić na jakieś konto oszczędnościowe i wybierać w nagłych wypadkach których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, albo niech się odkłada na remonty czy inne cele.

Jak wspomniałem na początku to tylko jeden z pomysłów, na pewno jest ich sporo więcej, w komentarzach zachęcam do napisania jak to u was wygląda i jak sobie z tym radziliście na początku….

Żono chwal swego męża, mężu doceniaj żonę

Tagi

, ,

Jak że często słyszy się w poradniach małżeńskich, albo podczas zwykłej sprzeczki że np. on nigdy nic nie robi, albo ona nie pracuje więc pewnie wypoczywa i również nic nie robi. Nic bardziej mylnego.

Pomyślmy zatem czy pewne rzeczy w domy robią się same czy jednak nie ?

Mężu czy pranie samoczynnie wychodzi z kosza na bieliznę, a następnie pierze się i ląduje wyprasowane w szafie ? Czy obiad sam się gotuje i podaje do stołu ? Czy kurze same wychodzą z domu i nie trzeba ich ścierać ? Czy zakupy same wchodzą do domu i układają się w lodówce ?

Z kolei żono, czy trawnik sam się kosi ? Czy samochody same zmieniają opony z zimowych na letnie i na odwrót? Czy różnego typu usterki same się usuwają  w domu? Czy opał na zimę sam przechodzi z zewnątrz, po wyschnięciu, do miejsca składowania przy piecu? Czy obejście wokół domu samo się porządkuje? Czy wszelkiego rodzaju remonty same się robią?

Oczywiście jest to tylko kilka rzeczy wymienionych i ta lista jest zdecydowanie dłuższa, niektóre z tych prac mogą być wykonywane przez drugą stronę, są to tylko przykłady. Nie zmienia to jednak faktu że każdego dnia robimy masę rzeczy dla naszego wspólnego dobra, więc nie można powiedzieć że nikt nic nie robi. Nawet głupie naczynia same się nie zmywają i każdy o tym wie.

Więc dziękujmy sobie wzajemnie i chwalmy się, aby druga strona wiedziała że to widzimy i doceniamy, wtedy przede wszystkim milej wykonuje się obowiązki domowe i podchodzi się do nich z większą chęcią.

Każdy z nas lubi być doceniany i każdemu robi się przyjemniej, więc nie odmawiajmy sobie tego …….

Potrzeba rozmowy…

Tagi

, , ,

Jedną z głównych potrzeb kobiety jest potrzeba rozmowy. Kobiety uwielbiają rozmawiać godzinami, o różnych rzeczach, ze znajomymi, z rodzeństwem jak mają dobrą relację, z rodzicami i przede wszystkim z mężem/chłopakiem.

My panowie podchodzimy praktycznie do rozmowy, nasze komunikanty zazwyczaj dotyczą konkretnych działań. Np. Pojawia się problem, od razu jakby automatycznie szukamy rozwiązania i pomijamy wszelkie inne kwestie które tego nie dotyczą. Kobiety jednak mają zupełnie inaczej, nieraz też dzwonią z jakimś problemem, ale zaraz po tej informacji rozpoczyna się rozmowa: co słychać, jak Ci się wiedzie itd. Nie twierdze że wszystkie Panie tak mają, ale znaczna większość tak. Jak mi nie wierzycie to sprawdźcie sobie własne telefony zróbcie biling minut wygadanych za ostatni tydzień męża i żony, przeważnie ten drugi będzie znacznie dłuższy.

Skoro już udowodniliśmy że część kobiet ma ogromną potrzebę rozmowy, to warto się nauczyć słuchać.

Jak to robić ?

Czasem wystarczy po prostu być, przytaknąć na coś, coś podpowiedzieć, po prostu słuchać i okazywać zainteresowanie. Nawet gdy jesteśmy po ciężkim dniu w pracy i nieraz mamy wszystkiego dość to dajmy ukochanej się wygadać, może ona nie ma nikogo poza nami z kim mogłaby o wszystkim porozmawiać. W ciągu dnia w jej życiu zdarzyło się wiele może dla nas mało istotnych spraw, ale ona chciałaby się z nami tym podzielić, gdyż jest to jedna z jej naturalnych potrzeb, a skoro tak jest, to dajmy jej taką możliwość.

Jak tego nie robić ?

Przede wszystkim nie polecam mówić, że coś mnie nie interesuje, albo żeby kobieta nie zawracała nam głowy tymi drobnostkami. Jeśli użyjemy takich sformułowań raz, drugi, trzeci, to po którymś razie kobieta może zamknąć się na relację z nami. A jeśli zamknie się na nas, to z racji że jest to naturalna jej potrzeba, gwarantuję że otworzy się na kogoś innego, pół biedy jeśli będzie to koleżanka, ale jeśli będzie to kolega z pracy ?

Sami pomyślcie jakie to może mieć kiedyś konsekwencje, jeśli więcej zrozumienia da kolega w pracy niż własny mąż czy chłopak ?

Życzę wszystkim wielu ciekawych rozmów, wysłuchanych w rodzinnej atmosferze.

Dlaczego Ona płacze ?

Tagi

, ,

Kobiece łzy – jakże często wywołują w nas mężczyznach skrajne emocje, jak często łamią nam serce, ile jesteśmy w stanie zrobić aby je ukoić, aby na twarzy partnerki pojawił się znów uśmiech, jak często sami się zastanawiamy czy nie ma w tym naszej winy?

Pomyślmy dlaczego kobieta płacze ?

Czasem z powodu że jest jej przykro, czasem ze szczęścia, czasem ze wzruszenia, czasem że jej coś nie wychodzi, można by tak długo wymieniać. Jeśli trafiłeś przyjacielu na kobietę bardzo wrażliwą to może uronić łzę z każdego powodu. Sam nieraz się zastanawiałem na ile się przyczyniłem to tego obrazu. Często jest też tak, że kobieta w czasie tych emocji nie jest w stanie nic powiedzieć, więc zostaje nam jedynie przez jakiś czas się domyśleć czy to my zrobiliśmy coś złego, czy może powodem jest coś innego, a że my mężczyźni rzadko się domyślamy, to poniżej drobne wyjaśnienie.

A co tak naprawdę najczęściej jest powodem łez?

Najczęściej powodem łez u kobiet są emocje, emocje które rozgrywają się w jej sercu i duszy, emocje z którymi często sobie w danym momencie nie radzi. Niektóre kobiety doskonale to wiedzą i same mówią że to zaraz minie, oraz że to z emocji i żeby się tym nie przejmować 🙂 Ale jak napisałem niektóre.

Co w takim wypadku powinien zrobić mężczyzna ?

Tu powtórzę coś, co już kiedyś powiedział dr. inż. Jacek Pulikowski w jednym ze swoich wykładów, a mianowicie: „jedynym co mężczyzna może zrobić w takiej sytuacji to przytulić i to też nie zawsze, gdyż kobieta może być zła na niego, ale w żadnym przypadku w tej chwili nie próbować nic tłumaczyć”. Najlepiej przeczekać ten czas, aż emocje się uspokoją i wtedy porozmawiać, jest duże prawdopodobieństwo że jeśli kobieta nie jest na nas zła to sama podejmie temat, ale jak wyżej napisane możemy w tej chwili dać jej swoją obecność, bezpieczeństwo którego Ona potrzebuje, oparcie na ramieniu i nic więcej w tej chwili.

Jeśli zdarzają Ci się drogi Panie takie sytuacje w domu, to wiedz że trafiłeś na kobietę o wielkim i bardzo wrażliwym sercu i polecam podziękować za ten piękny dar… Pomyśl że to serce bije również dla Ciebie…

Dziecko samo uczy się rezygnacji – wersja dla cierpliwych

Tagi

,

Całkiem niedawno odbyłem rozmowę ze znajomą na temat wychowania dzieci, rozmawialiśmy o różnych kwestiach, o szkole, o rówieśnikach jej dziecka, o podejściu nauczycieli do wychowania, a często braku reakcji na różne kwestie dotyczące dzieci w szkole, oraz ich wzajemnych relacji.

Podczas tej rozmowy dowiedziałem się jak ona radzi sobie z czasem na zakupach, kiedy robi je właśnie z dzieckiem. Pewnie większość się ze mną zgodzi że biorąc dzieci do marketu, czasami, jeśli nie zawsze, wychodzi na to, że nasze pociechy mają większe potrzeby niż my sami.
Ile to razy słyszymy: mamo kup mi to, tato jeszcze to chcę, a to jeszcze mogę ?
I tak z alejki do alejki i bez końca, gdyż jedna rzecz kusi, a druga nęci, sklepy doskonale o tym wiedzą i aby zwiększyć sprzedaż to słodycze i zabawki znajdują się przeważnie na wysokości wzroku dziecka i nie jest to przypadek 🙂

Więc jak z tym radzi sobie moja znajoma ?

Moja znajoma ma świetny sposób, na takie wspólne zakupy, choć jak wspomniałem w tytule potrzeba do niego sporo cierpliwości. Synek koleżanki od już bardzo długiego czasu wie, że gdy wybiera się z mamą na zakupy to może sobie wybrać dokładnie jedną rzecz, z całego sklepu co mu się podoba, ale tylko jedną.

Jak to znajoma powiedziała często dochodzi do śmiesznych sytuacji, że dziecko już coś wzięło, potem zobaczyło coś innego, co bardziej się spodobało, więc tą pierwszą rzecz odkłada, po czym bierze drugą, idąc dalej alejkami widzi następną i znów się zastanawia którą tak naprawdę chce.

Jakie są dla nas korzyści z takiego zachowania ?

Dziecko już od maleńkiego uczy się podejmowania decyzji, czy wziąć rzecz A czy B, co za tym idzie uczy się świadomej rezygnacji, dodatkowo wie, że nie może mieć wszystkiego na raz. Sami też się z tym nieraz borykamy, gdyż chcielibyśmy np. zmienić samochód i wyremontować dom, a funduszy starczy tylko na jedną rzecz. Kolejną pozytywną rzeczą jest to, że dziecko nie wychodzi z większą ilością zakupów niż rodzic, a co za tym idzie nie rujnuje nam kieszeni na nieraz rzeczy, które nie do końca są mu potrzebne i bynajmniej nie neguję tu kwestii kiedy chcemy dać dziecku wszystko o czym zamarzy, to już jest kwestia indywidualna i każdy robi według swego uznania.

Jedyna rzecz która może nam przeszkadzać to ciągłe wracanie do tych samych alejek, po to aby odłożyć rzecz A, gdy dziecko z niej zrezygnowało na poczet rzeczy B.

Jeśli komuś podoba się sposób mojej znajomej polecam spróbować, jeśli macie jakieś również ciekawe pomysły zapraszam do wypowiedzi w komentarzach.