Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii:

„Łk 10, 21-24

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko ojciec; ani kim jest ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

Przyszła mi taka oto interpretacja odnośnie relacji małżeńskich:

„zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”

Często jest tak że nie dostrzegamy rzeczy prostych wykonywanych przez współmałżonka jak zmywanie naczyń, ugotowanie obiadu, skoszenie trawy, odśnieżenie podwórka i ogólnie takiej naszej codzienności, jest to do tego stopnia nie dostrzegane że nieraz gdy widzimy męża czy żonę odpoczywającą, to pada z naszych ust: Ty nic nie robisz, albo wiecznie leżysz itd. Dzieje się to tak dlatego iż nam już nie wystarczają podstawowe rzeczy, a oczekujemy takich bardziej wyszukanych, bardziej spektakularnych, dostrzegamy dopiero takie WOW… bo przecież te podstawowe to nasz obowiązek, ale na ten obowiązek również trzeba poświecić czas i zużyć energię. Nie dajmy sobie zakryć tych prostych czynności w naszych oczach względem współmałżonka, objawiamy je sobie przez nasze nowe spojrzenie na męża czy żonę, a zobaczymy ile poświęcają dla nas czasu i energii, z kolei te „spektakularne” niech będą dla nas dodatkiem…

I jeszcze ostatnia część:

„«Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».”

Tutaj też przyszła mi pewna myśl do głowy: Dawniej ludzie nie mieli dostępu do takiej wiedzy i informacji jak dziś, nie było książek internetu, tamci ludzie mieli zakrytą ta wiedzę, a my często nie sięgamy do niej z lenistwa i tu mam kilka przykładów:

Nie rozumiesz zachowania żony czy męża i złościsz się że jest jak jest, a powiedz czy przeczytałeś, bądź przeczytałaś choć jedną książkę o relacjach damsko – męskich, chodzi mi głównie o książki takich ludzi jak: Pulikowski, O. Szustak, Ks. Pawlukiewicz, Wanda Pułtawska i wielu wielu innych tam jest sporo wiedzy na ten temat czym różni się kobieta od mężczyzny i jak reaguje w pewnych kwestiach, a my niestety bez tej wiedzy złościmy się na męża że jest mężczyzną, a na żonę że jest kobietą, a nie na odwrót.

Kolejny przykład: Wali Ci się małżeństwo, masz dość – sięgnij po wiedze jak je ratować, co robić aby było lepiej, może nie od razu, ale małymi kroczkami, kiedyś też nie było poradni małżeńskich, psychologów, tylko tych „Bożych” a nie takich co Ci od razu powiedzą rozwód, bo po co się męczyć, dostęp do wiedzy mamy na wyciągnięcie ręki i tylko od nas zależy czy po nią sięgniemy.
Od nas zależy czy wolimy narzekać czy lepiej spróbować poczytać i zrozumieć to co wkoło nas się dzieje, a dzięki temu otworzyć oczy na to, co w nas jest zakryte i spojrzeć na małżeństwo, żonę czy męża z innej perspektywy.

Może w ten adwent warto sięgnąć po jakąś książkę która pozwoli nam zrozumieć coś co nas dręczy w związku od jakiegoś czasu, dla jednych może być to pozycja jak zrozumieć męża czy żonę, innym może być potrzebna informacja o komunikacji w małżeństwie, inni może nie wiedzą jak okazywać uczucia, albo nie rozpoznają języka uczuć współmałżonka tu polecam G. Chapmana 5 języków miłości, jeszcze inni może potrzebują coś na temat spraw łóżkowych, może coś z Ksawerego Knotza np. Seks jest Boski ?

Sami zastanówmy się czego nam potrzeba, poszukajmy, a na pewno znajdziemy odpowiednią lekturę dla siebie…