Ślubuję uczciwość….

Tagi

, , ,

Słyszałem ostatnio z opowieści pewne zdarzenie które idealnie pasuje do tematu dzisiejszego wpisu.

Rzecz miała miejsce po pracy na takiej mini imprezie firmowej grill z alkoholem.

Było na taj imprezie kilka osób, wśród nich pewna mężatka nie podaję imienia – nie jest to tu istotne. Spotkanie odbywało się z uśmiechem, humorami jednym słowem dobra zabawa.

W pewnym momencie do owej mężatki zadzwonił telefon – mąż wybierający się na nocną zmianę dzwonił do żony z zapytaniem gdzie jest i o której mniej więcej będzie bo on się już wybiera do pracy.

Owa nasza mężatka odpowiedziała że jest w pracy i ma sporo roboty, ale niebawem będzie się zbierała. Towarzystwo które bawiło razem z tą panią było rozbawione kłamstwami kobiety, na co ona skwitowała: czego oczy nie widzą, sercu nie żal. (jak często się to słyszy w naszym kraju)

Impreza trwała w najlepsze, wszyscy pili, jedli, bawili się.

Za jakiś czas telefon dzwoni ponownie – mąż chciał się upewnić że wszystko w porządku i czy nic się nie stało. Żona odpowiedziała że jest już w domu tylko bierze prysznic i nie bardzo ma jak rozmawiać – kłamstwo nr2. Oczywiście mąż później już nie dzwonił przekonany że małżonka spokojnie siedzi w domku i zbiera się do spania, a ona nadal się bawiła do późnej nocy.

Jak łatwo zauważyć owa kobieta w ciągu zaledwie kilku godzin 2 razy złamała ślubowanie uczciwości które złożyła mężowi podczas ślubu.

Tak moi drodzy takie niewinne kłamstwa jak się wydaje to za każdym razem łamanie przyrzeczeń kościelnych. Bo uczciwość ślubuje się w każdej rzeczy i w każdej sprawie, a nie tylko w tej która mi się podoba.

Oczywiście nie mam na myśli że tylko kobiety to robią, bo i panom się zdarza, że są zupełnie w innym miejscy, ale to nie tylko o przebywanie chodzi – ile to razy oszukujemy się nawzajem w wydatkach, w obietnicach i wielu wielu innych sprawach.

Żeby zobrazować to lepiej, zastanówmy się jak ten mąż by się czuł gdyby się dowiedział gdzie jego żona była w tym czasie i co robiła, a jak wyglądało to z jej ust?

Ciekawe ile osób z czytających to chciałoby być na miejscu tego męża w takim momencie, czuć się tak oszukanym ? Pewnie niewiele, a skłonny jestem powiedzieć że nikt.

Miejmy to na uwadze gdy kolejnym razem użyjemy jakby się wydawało niewinnego kłamstewka.

„Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” Łk. 16,10

Świadectwa

Przyszła mi taka myśl do głowy, a mianowicie jeżeli ktoś z czytających chciałby się podzielić czymś co u niego działa w związku, co pomaga rozwiązywać problemy, albo coś co sprawia iż nasz związek zmienia się na lepsze i chciałby się tym podzielić, ale np. nie chce mu się zakładać bloga, albo pisać tego w komentarzach to zapraszam do podesłania swojego świadectwa na adres: dwojejednymcialem@o2.pl a ja stworzę osobną kategorię świadectwa i będę wrzucał takie wpisy w ten dział, oczywiście jeśli takie świadectwa się powielą czyli np. nam pomaga wspólna modlitwa i takich wpisów będzie 20 to niestety wszystkich nie umieszczę, gdyż byłoby to powielanie wątku.

Zachęcam gdyż w ten sposób można pomóc parom które być może borykają się z jakimiś problemami, a coś co u was zadziałało może być wskazówką dla innych, jednocześnie ubogacimy się wzajemnie o wiadomości i pomysły których sami być może nie mamy.

Pozdrawiam, oraz życzę miłego dnia.

„Teściowie i młodzi. Jak to ma działać?”

Tagi

, ,

Właśnie jestem po lekturze ciekawej książki o relacjach młodego i nie tylko młodego małżeństwa z teściami pod tytułem:

„Teściowie i młodzi. Jak to ma działać?” Autorstwa: Ksawery Knotz, Jan i Małgorzata Wilk, Anna Zajic.

Książka bardzo ciekawa niezbyt gruba bo zaledwie 182 strony, czyta się lekko i przyjemnie, sporo jest ciekawych i śmiesznych, ale jakże prawdziwych rysunków. Pozycja obowiązkowa dla każdego młodego i nie tylko małżeństwa, oraz uwaga dla teściów przyszłych i obecnych i tu chyba nawet bardziej konieczna lektura 🙂

Obowiązkowa dla jednych i drugich aby po prostu wzajemnie się nie ranić na długie lata.

W książce młodzi znajdą informacje jak powinna wyglądać hierarchia w małżeństwie czyli najpierw Bóg, po Nim mąż bądź żona, następnie dzieci, a po nich teściowie i rodzice i nigdy w innej kolejności.

Dowiedzą się również jak wytyczać i egzekwować granice pomiędzy rodziną własną i teściami, co wolno, a czego kategorycznie nie wolno teściom (np. zwracanie uwagi małżonkom przy wychowaniu dzieci, w obecności tych że dzieci – podburza się w ten sposób autorytet rodziców w oczach ich pociech).

Są również rady jak rozmawiać z rodzicami i teściami, tak aby było to efektywne, jak rozumieć pewne mechanizmy działające w rodzinie. W końcu jaka jest hierarchia ważności zdań i po czyjej stronie się opowiedzieć aby konfliktów było jak najmniej.

Teściowie się dowiedzą że gdy mieszkają z młodymi pod jednym dachem, to nie jest to już jedna rodzina w jednym domu, ale dwie osobne rodziny i jak sobie z tym radzić, oraz że oddanie córki mężowi, a syna żonie to nie tragedia 🙂

Zrozumieją z jakich obszarów życia córki/syna powinni się wycofać w dniu ślubu, oraz że od tego dnia ich dziecko nie będzie miało już tyle czasu dla nich co wcześniej i że jest to naturalne.

Dowiedzą się że własne pomysły na życie małżeńskie nie koniecznie muszą się sprawdzić w małżeństwie syna czy córki.

Jak powinni się zachowywać mądrzy i odpowiedzialni teściowie, aby młode małżeństwo nauczyło się odpowiedzialności i rozwinęło się. Jak nie przeszkadzać gdy młodzi się docierają.

Znajdują się tam zapisy w jakich jedynych okolicznościach teściowie mają wręcz obowiązek reagować i że nie jest to każda sytuacja.

Polecam książkę gdyż jest bardzo życiowa z lekką dozą humoru.

Oczywiście nie jest to gotowa recepta jak to wszystko poukładać, ale rozjaśnia wiele kwestii życiowych, a skoro mamy już drogowskaz to przynajmniej wiemy w którą stronę iść.

Takie rzeczy na placu kościelnym ?

Wczorajszego dnia przechodząc przez plac Kościelny, zobaczyłem niecodzienny widok, a mianowicie: Było to po mszy, większość ludzi już pojechała do domu, do swoich rodzin…

Plac był prawie pusty, lecz moją uwagę przykuła pewna kobieta trzymająca na rękach dziecko.

Owe dziecko miało na oko ze 3 może 4 latka. Mama stała z nim naprzeciw stacji drogi krzyżowej, dokładnie na tej w której Pan Jezus upada i pytała dziecka, oraz tłumaczyła dlaczego Pan Jezus leży.

Mogła w tym samym czasie przecież pojechać do domu, włączyć telewizor, dać dziecku tablet i „kupić sobie w ten sposób czas” dla siebie, ale zamiast tego zatrzymała się po mszy i przedstawiła swojemu dziecku Boga, oraz uczyła co wydarzyło się podczas drogi krzyżowej.

Oczywiście do pełni obrazu brakowało męża owej kobiety, więc zaraz może ktoś napisać a gdzie on był ? Może był w pracy – nie to jest tu najistotniejsze, nie oceniajmy i nie wysuwajmy niepotrzebnych wniosków.

Jestem przekonany że dziecko tej młodej mamy w przyszłości wyrośnie na porządną osobę, która nie będzie miała problemów z oceną moralną postępowania.

Bo czym skorupka za młodu nasiąknie…

Niech ta kobieta będzie inspiracją dla wszystkich rodzin w czasie komputerów, tabletów, telefonów że można spędzić czas z dzieckiem, można zaszczepiać wiarę, przekazać wartości, a przede wszystkim pokazać co jest celem życia dziecka, a jak każdy wie jest nim droga do zbawienia.

Panie Boże dziękuję Ci za to doświadczenie i proszę o umocnienie każdej Matki i każdego Ojca w wypełnianiu zadania wychowania które otrzymali podczas poczęcia dziecięcia.

Amen.

PS. Temat miał być inny ale ten myślę że bardziej kontrowersyjny i zachęcający do kliknięcia.

Pozdrawiam.

Czas a staranie w związku …

Tagi

, , , , , ,

Wiele kobiet narzeka na to że jak mężczyzna ją zdobędzie i zalegalizują związek to już nie trzeba się starać – nic bardziej mylnego… Oczywiście zdanie to nie tyczy się tylko Panów.

Mężczyźni mają zaprogramowany w genach instynkt łowiecki 🙂 starają się o Kobietę, czy o jakąś inną sprawą do momentu kiedy jej nie zdobędą. Przypomnijmy sobie panowie jak to było na pierwszych randkach – kwiaty, wyjazdy w różne miejsca, kolacje przy świecach, całusy, przytulania bez powodu, która Pani by się nie rozpłynęła w takim naszym nastawieniu ? Która nie była traktowana jak księżniczka jak nam naprawdę zależało ?

Pań też tu nie oszczędzę 🙂 Drogie Kobietki jak to było na początku ? Wymyślne sukienki, makijaż, kosmetyczka jak któraś chodzi, fryzjer częściej niż normalnie, a wszystko po to aby się przypodobać ukochanemu – nie było tak ?

Jak wygląda związek z dłuższym stażem ?

Kwiatki na imieniny bądź urodziny, albo z jakiejś okazji, rzadko bez powodu, wyjazd tylko na urlopie, w weekendy nie chce się bądź nie ma czasu, kolacja owszem, ale już nie romantyczna i nie przy świecach i raczej w domu, spontaniczne całusy i przytulania, zdarzają się, ale zazwyczaj są skierowane na coś więcej, zamiast pięknego makijażu, czy extra sukienki, pojawiają się coraz częściej wyciągnięte dresy i nieład artystyczny na głowie 😛 Oczywiście nie twierdzę że tak jest wszędzie, ale skądś też się biorą te anegdoty o staraniu się.

Gdyby tak czasem zrobić coś niespodziewanego ?

Ładnie się ubrać dla kogoś, kupić ten kwiatek bez powodu, przecież to parę groszy, a Kobieta już poczuje że nam na niej zależy. Ile jest wart Kobiecy uśmiech za drobny gest ? Jak cenne jest podziękowanie z jej strony za to co zrobimy i słowa że jesteś wyjątkowym mężczyzną ? Jak bardzo Kobietki lubicie słyszeć że pięknie wyglądacie ? Albo czy nie brak wam czasu tylko dla siebie bez dzieci, obowiązków, psa – czy nie warto pojechać gdzieś choćby na kilka godzin i nawet nie daleko żeby choćby posiedzieć na ławce razem porozmawiać i poprzytulać się ?

Każdy dobry gest w stronę partnera objawi się dobrym gestem w naszą stronę choćby tym najmniejszym jak uśmiech czy dobre słowo, a jestem przekonany że pogłębi wieź, oraz zawsze przychylniejszym okiem się patrzy na osobę która się stara. A co najważniejsze nie szuka się innych osób i oklasków z ich strony.

Jak to mówią mąż jadający w domu nie jada na mieście, a żona adorowana w domu nie potrzebuje adoracji poza nim.

Życzę wszystkim i sobie samemu obudzenia takiego starania jak na początku naszej znajomości, kiedy to były motyle w brzuchu i potrafiliśmy góry przenosić dla ukochanej osoby.

Przyjemnej Niedzieli dla każdego czytelnika i nie tylko, oraz cudownie spędzonych chwil razem.

Język szybszy od rozumu…

Tagi

, , , ,

Jak często jest że na jakiś komentarz, czy uwagę reagujemy od razu złością, a co gorsze, pomimo tego że może być to cenna uwaga, odpowiadamy atakiem. Czemu tak się dzieje ? Jak z tym walczyć ?

Ile z nas osób lubi być atakowanych, obrzucanych czymś, w końcu ile z nas lubi pyskówki w naszą stronę ? Zapewne każdy jeśli nie większość odpowie że tego nie chce, że działa to na nas jak płachta na byka. Dołóżmy do tego że spora część z nas nie potrafi przejść obok takiej pyskówki i często też siedzi ona w naszym sercu jeszcze dość długo, nawet gdy od felernej wymiany zdań minęło sporo czasu. Dzięki takim odzywkom mamy też często zmarnowaną całą resztę dnia.

Wszystkiemu winne są emocje, większość słów które wypowiadamy w chwili ataku zwłaszcza do ukochanej osoby, w normalnych warunkach byśmy w ogóle nie użyli. Często też żałujemy tego co powiedzieliśmy i równie często o zgrozo nie potrafimy się do tego przyznać przed drugą osobą, zwłaszcza panowie 🙂 przecież by nam duma pękła gdybyśmy pierwsi wyciągnęli dłoń, choć panie też potrafią być zawzięte.

No właśnie wyciągnęli dłoń – dłoń do ukochanej osoby, czy ona na to nie zasługuje, w momencie gdy już opadły trochę emocje i gdy mamy świadomość że nic tym nie ugraliśmy, a wręcz przeciwnie zaszkodziło to naszej relacji ? Gdy oboje chodzimy naburmuszeni i nie wiemy jak to przełamać ? Albo co gorsza gdy dąsamy się kilka godzin czy dni, o jakąś zapewne błahą sprawę jak się później okaże ? Czy nie warto dać sobie i partnerowi możliwość przebaczenia ?

Często jest tak że przełamanie się w sobie i podanie dłoni na zgodę zajmuje mniej czasu niż to dąsanie się, tym bardziej że wcześniej powiedzieliśmy słowa których tak naprawdę nie chcieliśmy użyć. Panowie i panie ileż to razy się godziliśmy w naprawdę przyjemnej atmosferze ? Czemu tego nie przyspieszyć aby obojgu nam było lepiej ?

A co robić aby do takich sytuacji nie dochodziło ? Przy kąśliwej uwadze, bądź zwróceniu nam uwagi na coś, na co nie byliśmy gotowi i co mogło nas urazić polecam najpierw ugryźć się w język zanim coś się powie, a następnie policzyć w myślach do 30 i zastanowić się czy ta uwaga jest słuszna czy nie, oraz czy zasługuje na to aby zepsuć sobie nawzajem resztę dnia, odpowiadając kąśliwie ?

Życzę wszystkim jak najmniej kąsających słów, oraz jak najmniej powodów do godzenia się, pomimo tego że może być ono przyjemne, polecam zamienić te godzenia, na niespodzianki dla partnera, partnerki takie spontaniczne i bez żadnej okazji, a gwarantuję że przyniesie to więcej pożytku niż uwaga wypowiedziana zanim mózg pomyśli 🙂

Jak zmienić męża, jak zmienić żonę?

Tagi

, , , , , , , ,

Często jest tak że jak jesteśmy już w związku jakiś czas to wychodzą sprawy których wcześniej nie było, tj. mąż już się tak nie angażuje, co żona odbiera jako brak miłości, żona z kolei nie ma ochoty na współżycie, co z kolei on może odebrać jako brak miłości, kiedyś bardziej się o siebie troszczyliśmy, a teraz jakoś mniej.

Tęsknota za tym uczuciem które było kiedyś, a którego obecnie brak może rodzić frustracje i pytanie jak zmienić męża/żonę, aby znów był/a taka jak kiedyś, aby miłość kwitła, aby był ogrom radości i satysfakcji ze związku.

Część ludzi może w takich okolicznościach widzieć winę głównie po drugiej stronie tj żona po stronie męża, a mąż po stronie żony, ale czy aby na pewno tak jest ?

Na początek aby rozeznać ten fakt przychodzi nam z pomocą zapis z Biblii:

„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” Mt 7,3

Warto sobie zadać pytanie czy np. oschłość żony do męża, czy brak zaangażowania męża w stosunku do żony nie wynika z mojej winy, czy nie jest tak że może ja się w czymś opuściłem/ opuściłam, a winę widzę tylko po drugiej stronie? Zastanówmy się czy wszystko co robię względem drugiej osoby jest takie że już nic nie da się poprawić?

Kiedy mężu ostatnio kupiłeś żonie kwiaty bez okazji ? Kiedy żono ostatnio powitałaś męża wracającego do domu uśmiechem i całusem ? Kiedy ostatnio miała miejsce romantyczna kolacja, czy to przygotowana czy to na mieście ? Czy mam takie myśli: co mogę zrobić jeszcze aby mojej żonie, mojemu mężowi żyło się ze mną lepiej ?

Jeśli ciężko nam znaleźć w głowie te terminy to być może „belka” tkwi w naszym oku ?

Kolejny tekst z Pisma Świętego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” Mk 12,31

Jest to jak każdy wie przykazanie miłości, więc jak najbardziej aktualne w stosunku do żony, czy męża. A jak jest z tym u mnie ? Czy nie jest tak że zamiast nieraz chwalić, to ganię, zamiast ofiarować to wymagam, zamiast wspierać przechodzę obojętnie? Czy odpowiadało by mi takie traktowanie osobiście ? Jeśli nie to może warto to zmienić tym bardziej że chodzi o osobę której ślubowało się miłość.

Jeśli któryś z tych wywodów potwierdził się u Ciebie czytelniku to wiedz że jesteśmy już na dobrej drodze, aby zaczęły dziać się zmiany i tak oto ty mężu możesz zmienić męża, a ty żono możesz zmienić żonę, czyli zmienimy samych siebie 🙂 Gdyż zdecydowanie łatwiej zmienić siebie niż kogoś, podejście swoje niż czyjeś.

Skąd taki pomysł ?

Małżeństwo czy ogólnie związek powinien być ofiarą całopalną, tj. ja Ci daję siebie, robię coś dla Ciebie, troszczę się o Ciebie, rezygnuję z siebie dla Ciebie, nie za coś ale za darmo. Gdyby to było za coś to nie było by to ślubowanie miłości, a umowa handlowa między dwojgiem ludzi odmiennej płci.

Polecam zatroszczyć się z własnej inicjatywy o drugą stronę nie oczekując, aż tamta zrobi to pierwsza, a można się naprawdę zdziwić jakie to owoce przynosi.

Polecam również często przypominać sobie o tym gdyż zapał zwłaszcza u nas Panów jest duży na początku, a potem jakoś słabnie – wiem to sam po sobie, ale wiem również że warto zmiany zaczynać od siebie, gdyż druga strona to zauważa wcześniej czy później i sama odwdzięcza się tym samym, a wtedy robi się naprawdę miło i przyjemnie, czego i wam życzę drodzy czytelnicy.

Spróbujecie zmiany?

Boża logika 1+1=1 plus dzieci, pies i inne stworki…

Tagi

, , , , , ,

„Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem.” Mt 19,5

Co może to oznaczać w praktyce dnia codziennego ? Jak żyć tym przykazaniem?

Pierwszym etapem do życia tym prawem Bożym powinna być świadomość iż jesteśmy dosłownie jednością, jednością w domu, w codzienności, w duchowości, we wszystkim…
Już nie ja egoista Jaś i ja egoistka Małgosia, ale MY jako całość, jedność.

Oczywiście nie jest to łatwe, gdyż wyrzekanie się egoizmu trwa całe życie i zazwyczaj kończy się śmiercią, ale próbować zawsze warto.

Jak to osiągnąć ?

Przepis wydaje się być prosty traktować relację z żoną/mężem jako relację do jedności (do nas).

Praktyka?

Kiedy pomagam jedności ?

  • gdy chwalę współmałżonka za różne rzeczy, nie tylko w domu ale również przy innych (spróbujcie i zobaczcie radość na twarzy swojej drugiej połówki i automatycznie na swojej )
  • gdy wykonuję drobne gesty dla naszej jedności (zaścielenie łóżka, wyniesienie skarpetek, odkurzenie domu, pozmywanie naczyń, posprzątanie samochodu – mnóstwo jest tego)
  • gdy widzę i dziękuję za drobne gesty (sprawia to że druga strona jest doceniana za to co robi i ma większe chęci na powtórkę)
  • gdy wspólnie podejmujemy decyzje
  • gdy niczego nie zatajam (chyba nikt nie lubi nieszczerości)
  • gdy rozmawiam o tym co mnie boli, ale nie w tonie oskarżeń, a w tonie własnych odczuć
  • gdy pozwalam dojść do głosu drugiej osobie
  • gdy razem wykonujemy różne prace
  • przede wszystkim gdy znajduję czas na rozmowy (zwłaszcza kobietom bardzo tego brakuje – my panowie mamy inaczej :))

Kiedy z kolei szkodzę jedności ?

  • gdy ukrywam wydatki
  • kiedy egoistycznie sam/sama podejmuję decyzję za dwie osoby (chyba nikt nie lubi być stawiany przed faktem dokonanym)
  • kiedy nie mówię o tym co mnie boli w relacji (z tego rodzą się frustracje)
  • kiedy ganię współmałżonka za byle co (uwierzcie rykoszetem i wam się dostanie)
  • kiedy nie wracam długo do domu i nie uprzedzam o tym (ileż kłótni przez to bywa w związkach)
  • kiedy nie pomagam w domu (tu powinna być zachowana równowaga, gdyż nie może być tak że jedna strona tylko pomaga, a druga tylko wymaga pomocy)
  • kiedy każę się domyślać zamiast powiedzieć coś wprost (zwłaszcza Panie mają z tym problem – ja wiem taka wasza natura, ale wszędzie piszą że mężczyzna się nie domyśla :))
  • kiedy robię dobre gesty w celu otrzymania czegoś za to, na zasadzie wymiany handlowej (miłość i związek to nie targ, tu uczynki powinny być za darmo i bez oczekiwania zapłaty)

Przykładów może być mnóstwo warto myśleć w następujący sposób: czy to co robię w stosunku do żony, do rodziny, do siebie samego jest korzystne dla nas, dla naszej jedności, czy nie koniecznie? Myślę że to zdanie jest kluczem do szczęścia.

Podejmiesz wyzwanie takiego myślenia, a co ważniejsze pójdą za tym czyny ?

Jeśli podejmiesz to wyzwanie, trzymam za Ciebie kciuki z całego serca – spróbuj i zobacz jak zmienia się Twoja relacja – zmienia na lepsze, czego oczywiście życzę 🙂