Nie wiem, a może wiem, ale nie powiem ?

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 21, 23-27
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę władzę?»

Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?»

Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka».

Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

Bohaterem dzisiejsze Ewangelii będzie stwierdzenie arcykapłanów i starszych „nie wiemy”

Jak to jest z tymi słowami nie wiem, nie wiemy. Jak widać arcykapłani i starsi mieli odpowiedzi na zadane przez Jezusa pytanie, ale żadna z odpowiedzi im nie pasowała, w żadnej nie wyszli by obronną ręką, bo albo przyznaliby rację Jezusowi, czego nie chcieli, albo sprzeciwiliby się tłumowi co również nie było im na rękę. Podejrzewam że gdyby nie było tłumu to ich odpowiedzią na pytanie Jezusa byłaby odpowiedz numer jeden, czyli poniekąd przeinaczyli swoje racje żeby upodobać się tłumowi.

Pomyślmy teraz jak jest nieraz z naszym nie wiem ? Czy nie mamy tak samo że często mówimy, nie wiemy, albo nie udzielamy odpowiedzi, albo udzielamy jej sprzecznie z tym co sami sądzimy ?

Bo gdyby ktoś nas zapytał o wiarę w towarzystwie w którym mogliby nas wyśmiać, albo moglibyśmy mieć nieprzyjemności z tego tytułu – ilu z nas by się przyznało do Jezusa, a ilu by lawirowało nie dając do końca odpowiedzi ?

Żona czy mąż o coś pyta, a odpowiedź nie jest wygodna – co mówimy ? Oczywiście nie wiem, zamiast stanąć w prawdzie przed samym sobą i przed współmałżonkiem.

Wydaje mi się że zdecydowana większość ludzi ma z tym problem i nie raz staniemy jeszcze w sytuacji gdzie wygodniej będzie nam lawirować i nie udzielać odpowiedzi. Walczmy z tym i próbujmy zmieniać siebie, wyrażajmy swoje zdanie nawet wtedy gdy bywa niewygodne, gdyż jak mówią prawda się obroni, a z kłamstwem różnie bywa…

Nawet Jan miał problem z wiarą…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 11, 2-11
 Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

W pierwszej części Ewangelii widzimy, że nawet Jan miał wątpliwości w wierze odnośnie Jezusa, pomimo tego że szedł przed Jezusem i nawracał ludzi przed jego przyjściem. Do tego stopnia miał wątpliwości iż posłał swoich uczniów do Jezusa, aby zapytali czy On jest Tym który ma przyjść.

A jak jest z nasza wiarą ? Też nieraz wątpimy pewnie, zadajemy sobie pytania o Boga i wiarę, o sakramenty, o to czy warto zabiegać o to wszystko. Wiara nasza również wyraża się w czynach czy dbamy o przestrzeganie przykazań czy może jest tak że kościół sobie, a my sobie ?

Nawet wyraża się w uczestnictwie w mszy niedzielnej, zadajmy sobie pytanie czy chodzimy na mszę z tradycji, a może dlatego że tak trzeba, a może jeszcze dla sąsiada, a powinniśmy dla Boga. Kolejna sprawa jak uczestniczymy w tej mszy czy stoimy jak posągi, czy aktywnie się modlimy?

Tak się złożyło że mieszkam na wsi, a dziś byłem na mszy w mieście, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to to, że pomimo tego że na dzisiejszej mszy w kościele było około 1000 osób, to podczas śpiewów i całej Eucharystii wierni odpowiadali i śpiewali ciszej niż u mnie na wsi, w parafii co na mszy mamy być może koło 150 wiernych. To też pokazuje jak wygląda nasze uczestnictwo we mszy.

Kolejna sprawa dziś na kazaniu ksiądz przytoczył pytanie zadane dzieciom w szkole, tj. ile dzieci mogli się rano i wieczorem, albo choć raz dziennie ? Na to pytanie w klasie która liczyła 30 osób rękę podniosło raptem 3 i tu kolejne pytanie do nas – czy przekazujemy wiarę naszym dzieciom ?

Kochani jeśli mamy jakiś problem z wiarą, to weźmy przykład z Jana i tak jak on posłał uczniów do Jezusa, tak i my udajmy się do kapłana, celem rozwiania wątpliwości, i nie ma tu co się zasłaniać że może nie wypada, bo księża są posłani do nas aby umacniać nas w wierze, nawet w rachunku sumienia w książeczce jest pytanie czy w razie wątpliwości zapytałem/zapytałam kapłana – weźmy to pod uwagę… A jeśli już wierzymy to niech nasza wiara wyraża się również w czynach, w aktywnym uczestnictwie na mszy, w życiu codzienny i w przekazywaniu tej wiary dalszym pokoleniom….

Dobrej Niedzieli dla wszystkich, najlepiej w gronie rodzinnym…

Rozpoznaj proroka i jego słowa…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 17, 10-13
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa:

«Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» on odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i wszystko naprawi. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć». Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

W dzisiejszej Ewangelii czytamy o Tym jak Jezus mówi o Janie Chrzcicielu porównując go do Eliasza, mówi o tym że ludzie pomimo widzenia proroka nie poznali go…

My też często nie poznajemy ludzi, nie poznajemy ich dobrych zamiarów.

Często ciężko przyjąć prawdę o nas samych kiedy wypowiada ją ktoś inny o nas. Często też nie zgadzamy się ze słowami innych ludzi, choćby chcieli dla nas dobrze, oni wtedy są dla nas takimi prorokami których nie poznajemy i robimy z nimi jak chcemy, jednych wyrzucamy z domu, innych przekrzykujemy, od innych nie chcemy słuchać co do nas mówią.

Zastanówmy się dziś czy zdarzały nam się w życiu, a pewnie tak było, sytuacje kiedy ktoś nam coś doradzał, my zrobiliśmy to po swojemu, a gdybyśmy posłuchali było by dla nas lepiej? Ktoś taki mógł być dla nas takim nie poznanym prorokiem i nie mówię tu że miał być to tylko mąż, czy żona, choć tu też często to się sprawdza, gdyż w każdej normalnej i kochającej się relacji małżonkowie chcą dla siebie dobra.

Z dzisiejszej Ewangelii płynie dla nas taka nauka, że zanim odrzucimy słowa które ktoś do nas mówi, może warto się zastanowić nad ich treścią i przeanalizować ją, gdyż być może wyjdzie z nich jakieś lepsze dobro dla nas…

Błogosławionej Niedzieli jutro od samego rana 🙂

Nie oceniajmy

Tagi

,

Ewangelia na dziś:

Mt 11, 16-19
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do tłumów:

«Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

Dzisiejsza Ewangelia jest o ocenianiu…

Jak widzimy w tekście „Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał” – jest to pochopna ocena Jana jak sami wiemy Jan przyszedł przygotować ludzi na przyjście Pana Jezusa. Z kolei o Jezusie mówią: Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”, tu również spotykamy się z oceną bez poznania osoby której ta ocena dotyczy.

A jak jest z nami ?

Czy my również nie oceniamy, zanim nie poznamy historii, albo powodów zachowania ludzi ?

Ile byłoby mniej obgadywań gdyby nie nasze oceny? Ile mniej plotek wysnutych z palca nosiłoby się po wsi czy mieście gdybyśmy nie oceniali?

Jak często potrafimy po wyglądzie drugiej osoby wysnuć wnioski, dajmy na to spotkamy faceta nie zbyt dobrze ubranego i żebrzącego pod marketem , u części osób pali się lampka – pewnie pijak i nie ma za co kupić, alkoholu, a być może facet faktycznie nie ma za co kupić jedzenia, może ma żonę chorą i wyrzucili go z pracy? Mało tego potrafimy to nawet zrobić w stosunku do współmałżonka, czy współmałżonki. Żona pojechała gdzieś na szkolenie – nie dzwoni nie pisze, mąż myśli pewnie robi nie wiadomo co, albo jak już pojechała to nie ma dla mnie czasu, a może plan szkolenia jest tak napięty że nie mają czasu wyjść na chwilę, choć mogłaby oczywiście napisać choćby sms-a, ale miejmy też zaufanie. Mąż coś obiecał zrobić, a nie zrobił – nie kocha mnie, nie zależy mu na mnie, a może coś innego się wydarzyło że nie mógł tego zrobić, a my wchodzimy widzimy to co miało być zrobione, że nie zostało wykonane i co ? Automatyczna ocena – pewnie leżał na kanapie cały dzień i miał gdzieś to o co prosiłam.

Kochani nie oceniajmy – starajmy się odrzucić ocenę, zwłaszcza tą pierwszą która się nam nasuwa, dajmy szansę sobie i danej osobie na poznanie sytuacji, a co ważniejsze nie dzielmy się swoimi bezpodstawnymi ocenami z innymi, bo z tego rodzą się plotki.

Gwałtownicy zdobywają niebo…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 11, 11-15
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do tłumów:

«Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie uznać, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!»

Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.

Jezus w dzisiejszej ewangelii pokazuje wielkość Jana Chrzciciela, pokazując że do tej pory nie powstał większy od niego z niewiasty. Ale jednocześnie daje nam lekcję, że każdy nawet najmniejszy w królestwie niebieskim jest większy od niego.

Pokazuje nam to jak bardzo zostaniemy wywyższeni będąc w niebie, o co tak naprawdę walczymy każdego dnia zmagając się z grzechem, z trudnościami, trwając w wierze przy Jezusie.

W dalszej części dostajemy również informację że ludzie gwałtowni zdobywają niebo.

Kto może być takim gwałtownikiem? Według mnie jest to osoba wytrwała, uparta, walcząca o swoją wiarę, rodzinę i o swoje przekonania nie uginająca się pod byle jakąś presją …

Jesteś wierzący ale czy nie wstydzisz się tego przed innymi, czy nie ulegasz presji otoczenia? Świadczysz swoim życiem o Jezusie ?

Jesteś w sakramencie małżeńskim, czy dbasz o tą relację, czy stawiasz ją ponad innymi ? Czy wierzysz że jest to Twoje powołanie, dane Ci od Boga ?

Czy nie odpuszczasz w relacji kiedy dzieje się źle? Czy mąż lub żona ma oparcie w Tobie i wie że zawsze może na Ciebie liczyć ? Jesteś takim nieugiętym gwałtownikiem nastawionym na swoje największe dzieło rodzina ?

Bądźmy takimi Bożymi Gwałtownikami i prośmy o ten dar Jezusa, o tą siłę aby tak postępować w życiu, aby kiedyś na końcu zdobyć to tak upragnione Królestwo Niebieskie….

Jezus nas wzywa, daje przykład i obiecuje pokrzepienie…

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 11, 28-30
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus przemówił tymi słowami:

«Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Jak dzisiejsze słowa możemy przełożyć na nasze życie ?

Jezus wzywa nas wszystkich – wszystkich bez wyjątku, każdą jedną osobę na ziemi, nie mówi nikomu nie jesteś godny przyjścia do mnie. Wzywa każdą osobę, z każdym utrudzeniem, z każdym zmaganiem, nie ma tu żadnej klauzuli że z czymś mamy nie przychodzić. Mało tego że wzywa, to jeszcze obiecuje nam pokrzepienie.

Więc jeśli mamy jakieś swoje problemy, sprawy, coś nas boli, coś leży na sercu – nie bójmy się o Tym powiedzieć Jezusowi, wyznajmy to na modlitwie, albo czasem wzdychając do Pana. Bo jak On ma nas pokrzepić skoro my do Niego nie przychodzimy ?

W dalszej części Jezus mówi, abyśmy wzięli od Niego Jego jarzmo i uczyli się od Niego, gdyż jest cichy i pokornego serca. A czego mamy się uczyć ? Poczytajmy Ewangelię i zobaczmy jak Jezus odnosił się do ludzi, do przeciwności losu, do cierpienia, znajdziemy tam naukę dla nas, jak mamy postępować w życiu.

Jak zaczniemy czytać to zauważymy że Jezus podchodził do wszystkich ludzi z dobrym sercem, nie ganił ludzi, nie narzekał na nich, że chodzą za Nim i że nieraz nie dają Mu spokoju, nawet gdy przyszli po Niego, aby wydać Go na stracenie, nie podniósł ręki, ani głosu, a wręcz uzdrowił żołnierza któremu Piotr odciął ucho.

Pokora ponad wszystko – uczmy się tego nie dajmy się ponosić emocjom. Gdyż ponieść się jest łatwo, łatwo też wykrzyczeć coś czego się nie chce, w złości czy nerwach. Mąż czy żona Cię denerwuje łatwiej krzyczeć niż zrozumieć. Szef cię frustruje – łatwiej obgadać niż zastanowić się dlaczego taki jest. W sklepie wydłuża się kolejka, a obsługa się krząta przy półkach – łatwiej pomyśleć: że są obojętni na klientów, jak to że mnie nie obsługują przecież, ja tu przyszedłem na zakupu, ja tu jestem panem, ja najważniejszy, najważniejsza, a może oni właśnie szykują towar do odsyłki i zbierają się, aby przyjąć nowy, żeby Ci nic nie brakło na półce. Dziecko przychodzi do Ciebie z jakąś błahą według Ciebie sprawą, a Ty jesteś zmęczony/zmęczona – łatwiej odesłać niż porozmawiać i zrozumieć, dla dziecka ten błahy problem może być ogromnym, pomyślmy zanim odeślemy je następnym razem, bo być może jak będzie miało duży problem według Ciebie, to ze względu na poprzednie odrzucenia już do Ciebie nie przyjdzie i się pogubi.  Żona czy mąż zwraca Ci na coś uwagę, a Ty się gniewasz czy frustrujesz że robi to po raz kolejny – porozmawiaj spróbuj zrozumieć dlaczego tak jest, a nie atakuj ze złością że Ty znowu swoje.

Kochani zastanawiajmy się bardzo często co w mojej sytuacji zrobiłby Jezus? Jak by postąpił? Jeśli tego nie wiemy – to istnieje prawdopodobieństwo że za mało znamy Pismo Święte – pora nadrobić zaległości.

„Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” – kiedy zaczniemy myśleć jak Jezus zauważymy że zaczniemy się denerwować na wiele mniej rzeczy, dożo rzadziej będziemy się złościć, ale też częściej rozumieć drugiego człowieka.

Bierzmy przykład z Jezusa i przemieniajmy nasze życie na lepsze, a za nim życie naszych bliskich, gdyż nasze postępowanie promieniuje na innych….. Ofiarujmy też, wszystkie nasze sprawy, cierpienia, to co nas boli i wszystko to co przychodzi nam do głowy, szczerze i od serca, pozwólmy Mu dać nam pokrzepienie…

Kiedy prostujemy ścieżki w związkach …

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 3,1-12
W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: «Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie». Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi:
Głos wołającego na pustyni:
Przygotujcie drogę Panu,
Dla Niego prostujcie ścieżki!
Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy.
A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: «Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

W dzisiejszej Ewangelii czytamy że mamy prostować ścieżki dla Pana.

Co może być naszą ścieżką do prostowania? Według mnie jedną z takich ścieżek może być relacja z mężem czy żoną, z narzeczonym czy narzeczoną, z chłopakiem czy dziewczyną.

Zastanówmy się kiedy nasza droga bywa kręta ?

Jeśli pokłócę się z żoną czy mężem to moja droga jest bardzo wykrzywiona przez słowa które padły w kłótni, przez niezrozumienie, jeśli jesteśmy źli na siebie, bądź oburzeni, to ta droga jest wręcz nie do pokonania razem, można powiedzieć że rozjeżdża się nam na dwie różne drogi. Przebaczenie i wyciągnięcie ręki w celu zażegnania sporu będzie prostowaniem tej drogi. Tu z własnego doświadczenia dodam że im wcześniej się pogodzimy i dojdziemy do porozumienia, tym mniej dnia i humoru popsujemy sobie na wzajem, warto o tym pamiętać zamiast dawać sobie psuć całe dnie przez emocje.

Kolejnym przykładem może być brak zrozumienia drugiej strony, jeśli postrzegam różne kwestie tylko przez pryzmat własnych odczuć i postaw, a nie dopuszczam do głosu wypowiedzi i chęci zrozumienia partnera to również wykrzywia moją ścieżkę do niego czy niej. Gdyż przez nasze różne poglądy i nie rozmawianie o nich możemy się całkowicie nie rozumieć w pewnych kwestiach, a wręcz czuć się nie zrozumiałym, z kolei kiedy długo tkwimy w takim nie zrozumieniu, to istnieje niebezpieczeństwo że znajdziemy to zrozumienie u kogoś innego, pół biedy jeśli będzie to dla mężczyzny kolega, a dla kobiety koleżanka, ale jeśli odwrotnie? Sami odpowiedzmy sobie na to pytanie co może się stać, jeśli to kolega z pracy lepiej zrozumie żonę niż mąż, a koleżanka z pracy męża…. Tutaj prostowaniem drogi będzie danie możliwości wypowiedzenia się drugiej stronie, spojrzenia przez pryzmat jej/jego wypowiedzi, być może zupełnie odmiennej od naszej, ale to prowadzi do zrozumienia, oraz otwiera drogę na kompromis.

Jeśli traktuję małżeństwo jako nieustanne coś za coś, to moja droga również jest kręta i daleko mi do współmałżonka, bo jak się przytulić skoro on mnie nie tuli, jak coś zrobić dla niego, czy niej skoro on, czy ona dla mnie nic nie robi, a prostą drogą w tym przypadku będzie bezinteresowność. W bezinteresowności najfajniejsze jest to że ona kiedyś do nas wróci, może nie od razu, ale wróci – spróbujcie.

Przykładów może  być wiele wiele więcej, popatrzmy na naszą relację w małżeństwie, narzeczeństwie czy chodzeniu z chłopakiem / dziewczyną i pomyślmy co nas przybliża, a co oddala. To co przybliża będzie krótszą, a co za tym idzie prostszą drogą, z kolei to co oddala będzie mnóstwem zakrętów na naszej drodze do partnera.

W dalszej części Ewangelii jest wezwanie do nawrócenia i wydawania dobrego owocu.

Pomyślmy jaki my wydajemy owoc w relacji z najbliższymi, czy jest to owoc miły Panu, czy wręcz jesteśmy drzewem nie wydającym owoców która Pan wytnie i rzuci w ogień ?

Życzę nam wszystkim wydania wielu dobrych owoców, tak aby Pan nawet nie pomyślał że trzeba wziąć siekierę do ręki i przyłożyć ją do naszych korzeni…

Siła determinacji ….

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 5, 17-26
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. a była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa.

On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy». Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?»

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”?

Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».

Co z dzisiejszej Ewangelii można wynieść dla siebie i dla życia rodzinnego ?

Bohaterami dzisiejszej sceny z Pisma Świętego są mężczyźni, którzy przynieśli sparaliżowanego do Jezusa, gdyż wierzyli że jest On w stanie go uzdrowić, gdy okazało się że nie mogą przejść przez tłum z łożem, postanowili wejść na dach i z dachu spuścić chorego.

Przyjrzyjmy się tej sytuacji – mężczyźni niosą chorego z łożem nie jest napisane jak długo i jak daleko, ale sam fakt niesienia kogoś wraz z jego łóżkiem pokazuje nam ile sił trzeba było włożyć w to przedsięwzięcie, nam nieraz samo przestawnie łóżka czy zniesienie po schodach w dół sprawia problem i nie lada wyzwanie, a oni mieli jeszcze chorego na nim.

Kolejna sytuacja pokazuje że pomimo przeciwności (tłum i brak możliwości przejścia z łożem i chorym) nie poddają się, ich determinacja była na tyle wielka że wciągają łoże wraz z chorym na dach, a następnie opuszczają je wprost przed Jezusa, pomyślmy o tym i zobaczmy jaki ogrom pracy włożyli Ci ludzie, jak byli zdeterminowani.

Jak to można przełożyć na nasze relacje ?

Życzę sobie i każdemu z was takiej determinacji jaka została pokazana w Ewangelii, determinacji do zmieniania siebie na lepsze, determinacji do ratowania małżeństwa kiedy jest w kryzysie, determinacji do pokonywania problemów w życiu rodzinnym i nie poddawaniu się.

Jak widać taka zdrowa determinacja w dobro daje piękne owoce – nie wiadomo czy gdyby nie Ci ludzie i ich zapał, czy ten człowiek zostałby uleczony, być może nie. Bądźmy zdeterminowani walcząc każdego dnia o nasze rodziny, o męża czy żonę, determinujmy się walcząc z lenistwem i egoizmem, gdyż one najbardziej godzą w rodzinę. Kiedy przyjdą gorsze dni, tym bardziej trwajmy w zaufaniu czyńmy nadal dobrze choć może nie będziemy widzieć jeszcze owoców, mężczyźni wnosząc chorego wraz z łożem na dach też nie widzieli owoców, nawet nie byli pewni czy się im uda czy Jezus jeszcze tam będzie, czy go uzdrowi, ale wierzyli że nie warto się poddawać, kiedy się poddajemy nie dajemy szansy na uzdrowienie naszych relacji, na uzdrowienie nas z lenistwa czy egoizmu, na uzdrowienie naszych małżeństw. Może jesteś już w takim momencie, że jest tak źle, że myślisz o rozwodzie, o odejściu – daj jeszcze szansę, poszukaj pomocy, jeśli w jednym ośrodku pomocy rodzinie nie wyszło, poszukaj innego, może warto znaleźć odpowiedniego kapłana, który poprowadzi Cię i powie co robić, determinuj się, rodzina jest najważniejszą komórką jaką w życiu stworzyłeś czy stworzyłaś.

Pamiętajmy o sile determinacji przedstawionej w tej Ewangelii, zwłaszcza wtedy gdy stwierdzimy że coś nie ma sensu….

Zaufanie Panu ….

Tagi

Dzisiejsza Ewangelia:

Łk 1, 26-38
Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.

Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”

Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”

Wtedy odszedł od Niej anioł.

Najważniejszym przesłaniem dzisiejszej Ewangelii oczywiście po zapowiedzi narodzenia Syna Bożego jest pełnia zaufania Bogu.

Spójrzmy na wydarzenia które są opisane i pomyślmy o tym: Do Maryi przyszedł Anioł Gabriel, już sam fakt pojawienia się anioła jest niezwykły, ale co się dzieje dalej? Anioł zwiastuje narodzenie Syna Bożego, ciekawe jakby każda z kobiet obecnie zareagowała na takie słowa? Następnie ukazana jest obawa Maryi: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”, obawa zostaje szybko rozwiana, gdyż Bóg ma już wszystko zaplanowane. Maryja odpowiada pełnym zaufaniem: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”

Maryja zaufała w pełni, nie zastanawiała się co będzie jak Józef zobaczy ją w ciąży, jak mu się wytłumaczy, nie myślała jak to będzie że Ona ma niby urodzić Syna Bożego, nie mówiła aniołowi zróbmy to tak czy tak, albo że jeszcze nie teraz bo mam coś innego do załatwienia – powiedziała krótko „niech mi się stanie według twego słowa!”

A jak to jest w naszym życiu? Czy nie jest tak że zamiast zaufać Bogu i prosić go o zmianę zachowania męża czy żony robimy to na własną rękę, że modląc się o coś żądamy tego tu i teraz, po naszemu a nie po Bożemu. Ile to razy złościmy się o to że Pan Bóg nie robi czegoś tak jak my chcemy, jak oczekujemy? Że w małżeństwie zdarzają się cięższe momenty, a czy pamiętamy o woli Pana gdy z tych cięższych momentów wychodzi jeszcze większe dobro? Kiedy oczekując na coś czego pragnęliśmy i modliliśmy się o to dostajemy jeszcze więcej niż oczekiwaliśmy?

Ostatnio pisaliśmy o ewangelizowaniu w domu, o tym by zmieniać siebie i swoim zachowaniem pokazywać prawdę o Bogu, zmieniać siebie a nie innych,  czy potrafię tak zaufać, nie widząc jeszcze owoców tych zmian i ewangelizować dalej swoim postępowaniem, a reszta niech się dzieje według „Twego słowa”? Czy wręcz odwrotnie, niecierpliwię się i złoszczę że to się jeszcze nie stało ?

Następnym razem gdy ogarnie nas złość na jakieś wydarzenie pomyślmy za jakiś czas jak się rozwiązało i czy nie wyszło z tego coś lepszego ?

Zaufajmy Panu i nie ponaglajmy Go po naszemu, oczekujmy interwencji z Jego strony i według Jego planu, nie naszego, dajmy Bogu wolną rękę i pozwólmy działać według jego woli, tym bardziej że modląc się o coś i odmawiając „Ojcze nasz”, mówimy: „bądź wola Twoja” – czyli nie moja i nie wtedy kiedy ja chcę, owszem może się to zbiec w jednym czasie, ale też nie koniecznie.

Błogosławionej Niedzieli, najlepiej w gronie rodzinnym….

Czy głoszę Dobrą Nowinę ?

Tagi

, , ,

Z dzisiejszej Ewangelii:

Mt 9, 35 – 10, 1. 5a. 6-8
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.

A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».

Jak ja uważam że można to przełożyć na życie codzienne?

Z uczniami z dzisiejszej Ewangelii może utożsamić się każdy z nas. Otrzymaliśmy życie od Pana, zostaliśmy wysłani dzięki Jego dobroci w te miejsca w których jesteśmy codziennie, w domu rodzinnym, w pracy, w sklepie na zakupach, w różnych urzędach itd. Codziennie spotykamy całe mnóstwo „zagubionych owiec”, każdy z nas w swoim otoczeniu ma osoby które nie należą do kościoła, każda osoba jest w stanie wymienić choć kilka osób które żyją w związkach nie sakramentalnych, codziennie spotykamy masę ludzi, u których nie wiem jak wygląda ich kondycja chrześcijańska, czy w ogóle jak wygląda jej życie.

Jak możemy głosić Królestwo Niebieskie wśród tych miejsc i ludzi ?

Najprościej swoim zachowaniem, dobrym sercem, miłym słowem, po prostu całym sobą. Bądźmy świadectwem obecności Pana Jezusa w naszym życiu w stosunku do innych. Jeśli znamy jakieś osoby żyjące w związkach niesakramentalnych opowiedzmy im o sowim życiu, pokażmy całym sobą jak wygląda życie z Bogiem, nie narzekajmy na małżeństwo wśród innych, a wręcz chwalmy męża czy żonę, doceniajmy głośno relację którą tworzymy w małżeństwie, bo jakie to świadectwo dla innych kiedy narzekam na męża czy żoną ? Co najwyżej można pomyśleć że ślub nie ma sensu, że mąż niedobry po ślubie, że żona zołza.

Nie chodzi mąż czy żona do kościoła i  nie wiesz jak to zmienić – nie rób nic ze współmałżonkiem, zmieniaj siebie, okazuj dobre serce, szczególnie wtedy kiedy nie masz ochoty, kiedy mąż czy żona się złości, albo nie zasługuje na to – to jest głoszenie Dobrej Nowiny, a gdy spyta skąd bierzesz siłę na to, powiedz Jezus mnie posłał i uzdalnia mnie do tego.

Co jest łatwiej zrobić będąc w sklepie spożywczym stojąc w bardzo długiej kolejce: opieprzyć ekspedientkę za to że kolejka długa, że nie otworzą drugiej kasy, czy może poczekać cierpliwie, docenić pracę, podziękować za obsługę, powiedzieć coś miłego na do widzenia – oczywiście to jest trudniejsze i wymaga samozaparcia, ale pamiętajmy Jezus nie wybierał tego co łatwe….

Tych przykładów może być dużo więcej, warto myśleć w kluczu czy to co robię jest głoszeniem Dobrej Nowiny, czy Jezus by tak chciał abym postąpił czy postąpiła ?

Wszyscy jesteśmy posłani – pamiętajmy o tym, Dobrą nowinę głosi się uśmiechem i radością, życzliwością, a nie złością 🙂

I ostatnia kwestia:

„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” – za darmo dostaliśmy usta zdolne do uśmiechu – więc za darmo się uśmiechajmy do ludzi, za darmo możemy też obdarzyć uczuciem męża czy żonę każdego dnia – dlaczego tego nie robić ? Nie czekajmy aż będzie powód ku temu, bo mąż czy żona zrobiła coś dla mnie to się odwdzięczę ? Róbmy za darmo, za darmo też powiedzmy dobre słowo ludziom napotkanym, wywołamy w ten sposób uśmiech u innych, nie dość że nam będzie lepiej to może w ten sposób poprawimy komuś dzień, możliwe że bardzo zły dzień.

Dzielmy się radością kochani każdego dnia….

Przejdź do paska narzędzi