Czy wierzę że przejrzę ? Czy wierzę że mnie podniesiesz, ? Czy wierzę że zmienię się z Twoją pomocą ?

Tagi

, ,

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 9,27-31
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»

Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
 

Jak można przełożyć dzisiejszą Ewangelię na życie rodzinne i osobiste?

W dzisiejszej Ewangelii mamy do czynienia z dwoma niewidomym z którymi sami możemy się utożsamić, my też często jesteśmy niewidomi – nie widzimy własnej winy, szukamy jej w innych, nie widzimy często problemów w małżeństwie, co więcej nie widzimy problemów w swoim zachowaniu. Każdy z nas ma taki obszar w życiu który omija łukiem, udaje że go nie widzi, albo schowa gdzieś w zakamarku serca i udaje że się nic nie dzieje, że to nie ma znaczenia.

Zastanówmy się dziś gdzie jest nasza największa nędza, choroba z której chcielibyśmy być uleczeni, dla jednych może to być egoizm, dla drugich pracoholizm i ucieczka od domu rodzinnego, dla jeszcze innych może to być alkoholizm (choć to często też jest skutkiem ucieczki przed jakimś problemem i tu warto sobie odpowiedzieć na pytanie przed jakim  problemem? Z czym sobie tak nie radzę że sięgam po butelkę?), kolejnym przykładem może być brak umiejętności rozmowy z mężem czy żoną, jeszcze innym lenistwo, brak systematyczności i tak dalej i tak dalej. Każdy na pewno wie co mam na myśli – poszukajmy tego obszaru w sobie, napiszmy go na kartce z dzisiejsza datą i przejdźmy do następnego kroku.

Kolejnym krokiem, będzie pytanie czy ja wierzę Jezusowi że on może mnie uzdrowić z tego co już mam na kartce ? Czy potrafię prosić go o to, tak jak Ci niewidomi, Czy odpowiem dziś twierdząco na to jakże konkretne pytane  z Ewangelii „«Wierzycie, że mogę to uczynić?»” Jeśli tak to czy podejmę próbę zmiany siebie i swojej „nędzy”, swojego obszaru z którym sobie nie radzę, z pomocą Jezusa? Czy pomimo jeszcze braku widocznych owoców będę wierzyć i dążyć do zmiany, czy uwierzę że pomimo przeciwności Jezus jest ze mną i podniesie mnie po raz kolejny z upadku, prowadząc do definitywnego zwycięstwa ? Czy jeśli potrzebuję uzdrowienia fizycznego to potrafię trwać na modlitwie, pomimo tego że nie widzę jeszcze poprawy?

Jeśli wszystkie odpowiedzi są twierdzące to proszę przyjrzyj się jeszcze raz tej kartce, którą trzymasz w dłoni i na której nie bez powodu wpisałeś / wpisałaś dzisiejszą datę, bo gdy przyjdzie już uzdrowienie, warto do niej powrócić i przypomnieć sobie że tego dnia zaufałam / zaufałem Jezusowi i uświadomić że uzdrowienie dokonało się, że obietnica dana niewidomym nie była pusta, że stało się nam według naszej wiary…

Zmieniajmy się na lepsze dla rodziny, dla dzieci, dla nas samych z pomocą Jezusa, zawierzmy Mu nasze problemy, nasze zranienia, nasze choroby, trwajmy na modlitwie, pracujmy nad sobą i z pomocą Pana oczekujmy Zwycięstwa.

Błogosławionego Piątku …

Na czym budujesz ?

Tagi

Dzisiejsza Ewangelia:

Mt 7, 21. 24-27
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego ojca, który jest w niebie.

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.

Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. i runął, a upadek jego był wielki».

Jak ja rozumiem dzisiejszą ewangelię ?

Do skały w tej Ewangelii można porównać Boga, piaskiem z kolei będzie świat i wszystko co od niego pochodzi.

I tu nasuwa się pytanie na czym budujemy ?

Czy na Bogu który swoje prawa i przepisy zachował w Piśmie Świętym, czy z kolei na Świecie który do nas dociera przez media, internet, który nieraz wykrzywia nam światopogląd.

Kolejną sprawą jest to że aby budować na Bogu trzeba go poznać.

Tylko właśnie jak Go poznać nie czytając Pisma Świętego, bez tego nie da się budować na skale, jak poznać Boskie poglądy nie znając Boga? Ja rozumiem że jesteśmy zabiegani że mamy wiele obowiązków, ale czy „wyrąbanie” 20 minut w ciągu dnia jest rzeczą nie możliwą ? Można wstać 20 min wcześniej, albo położyć się spać 20 min później tym bardziej że dzięki temu będziemy codziennie wzmacniać swój fundament. Nie masz pomysłu jak zacząć – poszukaj w internecie planu czytań np. Pismo Święte w 365 dni i trzymaj się tego – 365 dni i poznasz Pana, 365 dni po 20 minut tylko tyle … Może ten Adwent jest po to żeby podjąć takie wyzwanie ? Pomyśl o tym…

Kiedy poznamy że budujemy na Bogu, a kiedy na Świecie ?

Co nam mówi świat?

-Aborcja – to nic takiego przecież dziecko przed porodem to nie dziecko

-Antykoncepcja – żaden problem

-rozwód – proszę bardzo, po co się męczyć jeśli nam nie wychodzi

-kłótnia w małżeństwie – to zawsze wina drugiej strony

-in vitro – przecież też potrafimy tworzyć ludzi

-oszustwa wszelkiej maści – przecież większość tak robi

-czystość przed małżeńska – trzeba się wypróbować

i te przykłady można mnożyć i mnożyć

Z kolei Pan powołuje nas do zupełnie czegoś innego:

Antykoncepcja – przecież to niszczy organizm kobiety, polecam poczytać co tak naprawdę kryje się pod nazwami wszelkiej maści tabletek.

Aborcja – tu jest już mega paradoks bo za zabicie psa idzie się na 2 lata do więzienia, a za aborcję na dziecku nawet w ostatnich miesiącach ciąży nic nam nie grozi, według świata dziecko żyjące w łonie matki nie jest życiem, serce mu bije, porusza się, ale jeśli się jeszcze nie urodziło to nie jest życiem.

Rozwód – a co przysięgaliśmy sobie ? Dopóki śmierć nas nie rozłączy, a tu czasami byle sprzeczka i jest nam już nie wygodnie, po kilku następnych  stwierdzamy że po co się męczyć i wychodzi nasz egoizm i lenistwo, bo po co się postarać i zrozumieć drugą stronę, po co wyjaśniać niedomówienia, skoro wygodniej wziąć rozwód.

Oszustwa – przecież mamy przykazanie nie kradnij i w nim nie ma klauzuli że to możesz ukraść a tamto nie, powiedz sam czy sama lubisz jak Cię okradają ? Zakładam że powiesz nie, więc po co robisz to innym ?

Czystość przed małżeńska – ona jest po to żeby się lepiej poznać, a nie na każdej randce lądować w łóżku, bo to nas pociąga, a potem po ślubie okazuje się że nie znam współmałżonka, ale jak mam go poznać skoro byliśmy na fajnej randce w kinie, a potem przeszliśmy do rzeczy i brakło czasu na rozmowy o życiu, o tym jak byśmy chcieli aby ono wyglądało, nie podzieliliśmy poglądów naszych na różne kwestie. Dla kobiet czystość powinna być priorytetem, bo jaką masz pewność że jak już oddasz wszystko co masz najcenniejszego mężczyźnie że będzie z tobą ? A może za jakiś czas mu się znudzisz, a może zajdziesz w ciążę, a on przerazi się odpowiedzialności i Cię zostawi – chcesz być sama z dzieckiem ? Oczywiście małżeństwo nawet kościelne nie jest gwarantem tego że będziemy razem aż do śmierci, a dzieje się to dlatego że nie budujemy na Bogu.

Zacznijmy więc dbać o nasz fundament i zobaczmy jak się wszystko zmienia w naszym życiu ….

Czy warto o to zabiegać ?

Tagi

, , ,

Z dzisiejszej Ewangelii:

Mt 15, 29-37

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. i przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a on ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. i wielbiły Boga Izraela.

Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają, co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek».

A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

W dzisiejszej Ewangelii czytamy że Jezus troszczy się o ludzi, o to by nie byli głodni, jedzenie jak wiadomo jest podstawą egzystencji, bez jedzenia i picia nie przeżylibyśmy kilku dni. Tłum który poszedł za Jezusem był z nim 3 dni i nie mieli co jeść, a pomimo tego nie wracali do domu, nie szli w pole, pozostawili wszystko bo ważne dla nich w tym momencie było spotkanie z Panem – zaufali Jezusowi że skoro uzdrawia ludzi z ciężkich chorób to nie pozwoli też im głodować. Trzeciego dnia jak widzimy Jezus zaspokoił ich pragnienie głodu.

Przyszła mi taka myśl: często gonimy za różnymi rzeczami, za lepszym samochodem, większym domem, większymi osiągami firmy, większą ilością pieniędzy kosztem naszej rodziny, kosztem zatrzymania się wzięcia oddechu, zapytania syna czy córki co u nich, porozmawiania z żoną czy mężem, kosztem wyobcowania z domu, bo nie można powiedzieć że się w nim mieszka, skoro się tam tylko nocuje.

Spójrzmy Kochani jakie mamy relacje z Bogiem i rodziną, czy coś nie kuleje przez to że mam kolejny etat, że gonię na przykład za nowszym samochodem – skoro ten jeździ i się nie psuje to może nie warto się spieszyć z wymianą?

Zadajmy sobie proste pytania. Czy mam czas dla Boga? Czy ja tak naprawdę wiem co się dzieje w życiu żony, męża, córki, syna ? Czy nie jest tak że gonię aby zapewnić im dostatek, a nie uczestniczę przez to w życiu rodzinnym? Kiedy ostatnio spędziłem czas z żoną czy mężem tak sam na sam ? Kiedy porozmawiałem z dzieckiem o ważnych dla niego sprawach ? Czy mam świadomość co dziecko robi w wolnym czasie, w jakim towarzystwie się obraca ? Czy przekazuję mu mądrości i wartości życiowe ? Czy może najnormalniej nie mam na to czasu ? A może jest tak że zapewniam dziecku coraz nowsze komputery, telefony i w ten sposób wynagradzam brak czasu z mojej strony ? Z tym ostatnim wiąże się pewne niebezpieczeństwo – kiedyś możemy usłyszeć od swojej pociechy że nas nie było w jej życiu jak nas potrzebowała, że kupowaliśmy to i owo, ale nie daliśmy czasu i niestety będzie to prawda.

Do życia rodzinnego nie jest nam potrzebny nowy samochód, większy dom, nowszy telewizor, owszem to też może być ważne, ale cena relacji rodzinnych jest zbyt wysoka nie sądzicie ? Skoro z miesiąca na miesiąc nam nie brakuje i mamy co włożyć do garnka to może warto zwolnić ?

Zróbmy sobie kochani rachunek sumienia w tej kwestii, zastanówmy się czy nie za dużo zabiegamy o to co może poczekać, co jest mniej istotne niż Bóg i rodzina  ? Zapytajmy też żony, męża czy nie zaniedbujemy ich kosztem pracy ? Kosztem kolejnego treningu, albo jakiś innych nadprogramowych zajęć ? Może żona chciałaby mieć częściej męża w domu, albo mąż żonę, ale boi się mu o tym powiedzieć. Porozmawiajmy szczerze z dziećmi.

Proste rzeczy, rzeczy zakryte których nie chcemy widzieć, lub nie widzimy ….

Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii:

„Łk 10, 21-24

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko ojciec; ani kim jest ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

Przyszła mi taka oto interpretacja odnośnie relacji małżeńskich:

„zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”

Często jest tak że nie dostrzegamy rzeczy prostych wykonywanych przez współmałżonka jak zmywanie naczyń, ugotowanie obiadu, skoszenie trawy, odśnieżenie podwórka i ogólnie takiej naszej codzienności, jest to do tego stopnia nie dostrzegane że nieraz gdy widzimy męża czy żonę odpoczywającą, to pada z naszych ust: Ty nic nie robisz, albo wiecznie leżysz itd. Dzieje się to tak dlatego iż nam już nie wystarczają podstawowe rzeczy, a oczekujemy takich bardziej wyszukanych, bardziej spektakularnych, dostrzegamy dopiero takie WOW… bo przecież te podstawowe to nasz obowiązek, ale na ten obowiązek również trzeba poświecić czas i zużyć energię. Nie dajmy sobie zakryć tych prostych czynności w naszych oczach względem współmałżonka, objawiamy je sobie przez nasze nowe spojrzenie na męża czy żonę, a zobaczymy ile poświęcają dla nas czasu i energii, z kolei te „spektakularne” niech będą dla nas dodatkiem…

I jeszcze ostatnia część:

„«Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».”

Tutaj też przyszła mi pewna myśl do głowy: Dawniej ludzie nie mieli dostępu do takiej wiedzy i informacji jak dziś, nie było książek internetu, tamci ludzie mieli zakrytą ta wiedzę, a my często nie sięgamy do niej z lenistwa i tu mam kilka przykładów:

Nie rozumiesz zachowania żony czy męża i złościsz się że jest jak jest, a powiedz czy przeczytałeś, bądź przeczytałaś choć jedną książkę o relacjach damsko – męskich, chodzi mi głównie o książki takich ludzi jak: Pulikowski, O. Szustak, Ks. Pawlukiewicz, Wanda Pułtawska i wielu wielu innych tam jest sporo wiedzy na ten temat czym różni się kobieta od mężczyzny i jak reaguje w pewnych kwestiach, a my niestety bez tej wiedzy złościmy się na męża że jest mężczyzną, a na żonę że jest kobietą, a nie na odwrót.

Kolejny przykład: Wali Ci się małżeństwo, masz dość – sięgnij po wiedze jak je ratować, co robić aby było lepiej, może nie od razu, ale małymi kroczkami, kiedyś też nie było poradni małżeńskich, psychologów, tylko tych „Bożych” a nie takich co Ci od razu powiedzą rozwód, bo po co się męczyć, dostęp do wiedzy mamy na wyciągnięcie ręki i tylko od nas zależy czy po nią sięgniemy.
Od nas zależy czy wolimy narzekać czy lepiej spróbować poczytać i zrozumieć to co wkoło nas się dzieje, a dzięki temu otworzyć oczy na to, co w nas jest zakryte i spojrzeć na małżeństwo, żonę czy męża z innej perspektywy.

Może w ten adwent warto sięgnąć po jakąś książkę która pozwoli nam zrozumieć coś co nas dręczy w związku od jakiegoś czasu, dla jednych może być to pozycja jak zrozumieć męża czy żonę, innym może być potrzebna informacja o komunikacji w małżeństwie, inni może nie wiedzą jak okazywać uczucia, albo nie rozpoznają języka uczuć współmałżonka tu polecam G. Chapmana 5 języków miłości, jeszcze inni może potrzebują coś na temat spraw łóżkowych, może coś z Ksawerego Knotza np. Seks jest Boski ?

Sami zastanówmy się czego nam potrzeba, poszukajmy, a na pewno znajdziemy odpowiednią lekturę dla siebie…

Nietypowy prezent na mikołaja dla żony czy męża…

Tagi

,

Szanowni z racji tego że już niebawem 6 grudnia, a co za tym idzie mikołajki, wpadł mi do głowy następujący pomysł na prezent. Nie musi być to główny prezent ale jako dodatek do upominku jeśli już jakiś macie zaplanowany.

A więc do rzeczy: Napiszmy list do Świętego Mikołaja zaczynający się od słów:

Drogi Święty Mikołaju w tym roku nie proszę o nic dla siebie ale dziękuję Ci za to że dałeś mi całoroczny prezent w postaci mojej żony, mojego męża, dzięki któremu/ której – i tu wymieniamy to co piękne jest w naszej drugiej połówce i czym nas zachwyca, za co jesteśmy wdzięczni itd. zastanówmy się dobrze i wypiszmy jak najwięcej się da, gwarantuję że jak się dobrze podejmiemy tematu to zauważymy wiele rzeczy za które jesteśmy wdzięczni partnerce czy partnerowi. Wieżę też że każdej osobie która otrzyma taki list pod poduszką zrobi się miło na sercu.

Polecam spróbować gdyż koperta i kartka papieru to koszt rzędu złotówki, a uśmiech ukochanej osoby jest jak zwykle bezcenny 🙂

Oczywiście może to być dla żony, męża, dziewczyny. chłopaka, narzeczonej czy narzeczonego nie ograniczamy się tylko do małżeństw.

Powodzenia wszystkim i udanego mikołaja 🙂

 

Przyszedł Adwent porzuć swą nędzę!!!

Tagi

,

Od dziś jak doskonale wszyscy wiecie zaczynamy adwent – czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa.

Czas w którym zagłębiamy się w tajemnicę narodzenia dzieciątka Jezus, czas w którym możemy sami narodzić się na nowo. Możemy porzucić swoją nędzę i pokazać się z lepszej strony mężowi, żonie, narzeczonemu, czy narzeczonej, chłopakowi czy dziewczynie.

Pomyślmy każdego dnia wstając z łóżka w czasie tego adwentu, co dziś mogę zrobić dobrego dla ukochanej czy ukochanego, nie zapominajmy oczywiście o Bogu który jak wiadomo ma być na pierwszym miejscu, aby wszystko było na właściwym. Zachęcam do podejmowania wysiłku każdego dnia i dzielenia się w komentarzach jeśli ktoś ma chęć tym co zrobiliśmy dla ukochanej osoby, niech będzie to motywacją dla innych 🙂 A jeśli nam się nie chce to tym bardziej podejmijmy to wyzwanie, gdyż za „nie chce mi się” stoi nasza nędza i lenistwo z którym trzeb walczyć 🙂 Postawmy sobie za cel honoru choćby jeden gest dziennie w kierunku żony czy męża, nawet taki najmniejszy, jak choćby wyniesienie śmieci czy pozmywanie naczyń za żonę, i w drugą stronę przygotowanie posiłku mężowi czy może zaniesienie kawy do łóżka jeśli lubi kawę z rana. Może się zdarzyć że te gesty nasze nie będą zauważone przez drugą stronę, może być też tak że nie będziemy za to docenieni, ale nie o to chodzi – miłość jest bezinteresowna, a nagrodę odbierzemy w niebie za to, gdyż tego co ludzie nie zauważają widzi Ten przed Którym nic nie jest zakryte.

Błogosławionego Adwentu dla wszystkich.

Zapieranie się samego siebie w związku – co to oznacza ?

Tagi

, ,

Co to znaczy zapierać się samego siebie w związku małżeńskim czy narzeczeńskim?

Samo słowo zapieranie oznacza działanie przeciwstawne do tego co odczuwam w danej chwili do partnera/partnerki. Jak wiadomo uczucia mogą być różne, ale w tym samo zapieraniu chodzi głównie o te negatywne. Jakie to mogą być ?

Podaję kilka przykładów:

1. Masz niechęć do męża / żony bo właśnie się pokłóciliście idź i pierwszy wyciągnij rękę, pomimo tego, że nie masz najmniejszej ochoty na to.

2. Obiecałeś coś żonie, a nie chce Ci się – idź i to zrób, nie pozwól lenistwu przejąć kontroli nad sobą.

3. Nie masz ochoty przytulić się do męża, bo coś powiedział nie tak, albo się nie domyślił czegoś – idź i się przytul.

4. Mąż nie całuje Cię gdy gdzieś wychodzi, a bardzo Cie to frustruje – pocałuj go sama gdy wychodzi, po jakimś czasie to będzie rytuał.

5. Nie prawisz komplementów mężowi czy żonie, zacznij to robić od dziś, twierdzisz że nie masz za co chwalić – zastanów się, bo masz na 100% i pochwal powiedz ten komplement.

Kilka przykładów z codziennego życia za co można pochwalić:

-wyniósł mąż śmieci – pochwal

-zrobiła żona dobry obiad – pochwal

-skosił trawę mąż – podziękuj i pochwal jak równo to zrobił – nie ważne że wystarczyło ustawić odpowiednio kosiarkę

-uprasowała Ci żona ciuchy – doceń to – ona poświęciła na to sporo czasu

-mąż dba o sprawność twojego samochodu – pochwal i podziękuj

-żona ubrała się ładnie – doceń to, a będzie tak częściej się ubierała dla Ciebie

-naprawił mąż jakąś rzecz w domu – pochwal – dzięki temu nie musiałaś wzywać fachowca

– przygotowała żona dzieci do szkoły – podziękuj i pochwal że robi to perfekcyjnie, wiesz dobrze że sam guzdrałbyś się z tym o wiele dłużej

-zawiózł Cię mąż gdzieś bezpiecznie i na czas – doceń to ty siedziałaś obok może bawiłaś się telefonem, a on podejmował wiele decyzji w tym czasie na drodze.

To są tylko przykłady, ale jak zaczniemy patrzeć w ten sposób to sami zauważymy że tych przykładów mogłoby być o wiele więcej. Wiele więcej przykładów do dziękowania i chwalenia, jak i wiele więcej do zapierania się samego siebie – walczmy w ten sposób o swoje małżeństwa, gdyż zły tylko czyha na to żeby się pokłócić i najlepiej w tej kłótni małymi kroczkami prowadzić do nie odzywania się do siebie, z nie odzywania do innej znajomości, bo żona czy mąż nie rozumie, albo nie ma czasu, a potem do zdrady czy rozwodu bo przecież nic nas nie łączy, co oczywiście jest totalną bzdurą.

Jeśli ktoś ma ochotę to proszę podawać w komentarzach sytuacje w jakich dziękuje i się samo-zapiera.

 

 

Nie mam czasu…

Tagi

, , ,

Nie mam czasu…

Jak często to słyszymy, ba jak często to mówimy, sam tak mówię i sam staram się z tym walczyć.

Dzisiejszy świat jest bardzo zabiegany, gonimy za karierą, za marzeniami, za autobusem, za zobowiązaniami, jednym słowem za wszystkim. Ale czy ta gonitwa zawsze ma sens? Żona czasem poprosi męża o jakąś przysługę, po czym słyszy dobrze Kochanie, a za 2 dni okazuje się że to, o co była poproszona nie jest wykonane, co pada w odpowiedzi ? Oczywiście najczęściej nie miałem czasu. Nie myślcie Panie że w drugą stronę jest inaczej 🙂

Pomyślmy czy to „nie mam czasu”, nie jest przypadkiem tylko wymówką ?

Dzień ma 24 godziny, często w tym czasie robimy rzeczy które nie koniecznie są dla nas pożyteczne, jak np. oglądanie TV, granie na konsoli, siedzenie w internecie i wiele wiele innych, nie sądzę że to nie jest nam potrzebne, bo odpoczynek jest potrzebny, oraz że się nie powinno, ale czasem dostajemy prośbę od żony czy męża i nic z tym nie robimy, dlaczego ?

Ostatnio słyszałem mądre zdanie: „człowiek robi to co jest dla niego ważne, poświęca się temu na czym mu zależy”.

Kiedy przełożymy to na codzienność i pomyślimy dlaczego nie wykonaliśmy czegoś o co prosił mąż czy żona to wychodzi na to, że było to dla nas mało ważne. Wiele osób pomyśli zaraz że to nie prawda, że było to ważne ale „nie było czasu”. Jednak kiedy staniemy w prawdzie przed sobą to sami przyznamy że gdyby to była najważniejsza rzecz na świecie, to wykopali byśmy ten czas z pod ziemi, aby zrobić daną czynność. Czasami prośby żony czy męża wydają się dla nas błahe, ale właśnie kluczem jest to: „dla nas”, a dla żony czy męża to może być bardzo ważne, a nie wykonanie czegoś może spowodować zawód.

Pomyślmy o tym następnym razem kiedy powiemy że nie było czasu, pomyślmy też o tym w szerszych kategoriach tego co robimy, bo może moje nie mam czasu jest kolejną wymówką żeby na przykład: nie czytać Pisma Świętego, nie poćwiczyć rano dla zdrowia, nadal odkładać naukę, albo jakieś inne istotne zadania.

Może w komentarzu napiszecie z czym chcecie powalczyć w tej kwestii, na co wydaje wam się że nie macie czasu, a jednocześnie jest to dla was ważne ?

Błogosławionego dnia.

Jak okazywać sobie miłość fizyczną – co wolno a czego nie?

Tagi

,

Witam.

Zainspirowany pytaniem na pewnym portalu odnośnie okazywania miłości fizycznej wśród katolików, na zasadzie co wolno a czego nie postanowiłem sam się wypowiedzieć.

A więc właśnie jak to jest? Co wolno, a co nie ? Czy pocałunek w usta to dużo, czy pogłaskanie po udzie to zbyt wiele? Gdzie jest granica i jak ją rozpoznać ?

Nie jest to łatwe zadanie określić jednoznacznie co wolno a co nie, kościół z tego co wiem, a jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi w komentarzu, nie ogłosił listy zachowań nakazanych i zakazanych, po za tymi ewidentnie zabronionymi (współżycie przedmałżeńskie).  Skoro nie ma takiej listy to czym się posiłkować ?

Jest taki prosty sposób, zasłyszałem go gdzieś najprawdopodobniej w internecie, a mianowicie: oceniajmy nasze czyny i postępowanie w kategorii: „czy chciałbym jako rodzic katolik aby mój syn czy córka w ten sposób okazywała miłość swojemu partnerowi, bądź przyjmowała czy przyjmował miłość w ten sposób” ?

Dlaczego właśnie tak ?

Otóż jak pewnie każdy z nas wie, jesteśmy tak skonstruowani, że łatwiej nam się ocenia czyny i zachowania innych osób niż nasze własne, doskonale wiemy jak zmienić życie znajomego na lepsze, ale swoje już nie koniecznie. Wiemy i widzimy jakie błędy popełnia kolega czy koleżanka, a na własne jesteśmy ślepi niejednokrotnie przez wiele lat. A tak jeśli pomyślę czy chciałbym, aby syn czy córka okazywał miłość w ten czy inny sposób to łatwiej mi to ocenić w kategorii tak czy nie, niż podążać za własną przyjemnością i pożądliwością wybielając się przy okazji. Pomyślmy czasami czy dotyk który ofiaruję swojej dziewczynie czy chłopakowi jest dotykiem, który chciałbym, czy chciałabym aby otrzymała moja córka czy syn i wtedy rozważajmy w sumieniu czy to jest uczciwe i zgodne z nauczaniem kościoła czy nie ?

Wydaje mi się że jest to pewnego rodzaju odpowiedź na pytanie z tematu, jeśli ktoś ma inne pomysły zapraszam do komentowania.

 

 

Dzień zakochanych – niech nie będzie wyjątkowym dniem w roku…

Tagi

Witam w święto zakochanych, w dzień kiedy tak jakoś przychylniej i milej nam się patrzy na ukochaną osobę, w dzień w którym milej wspominamy pierwszą randkę, pierwszy pocałunek pierwsze kocham.

W momencie pisania tego posta jest godzina 21 więc trochę późno jak na posta walentynkowego, ale jak wiadomo walentynki są co rok więc pewnie nic straconego.

Pomimo późnej pory zachęcam czytających do wspomnień, do rozmowy przy dobrej herbacie czy winie o tym co nas w sobie urzekło na tej pierwszej randce, co sprawiło że jesteśmy w miejscu w którym jesteśmy. Podziękujmy sobie wzajemnie za te cudownie spędzone chwile, wyznajmy sobie co nas w sobie urzeka i co nam sprawia radość. Bądźmy bezinteresowni dla siebie nawzajem w ten piękny dzień. Jedźmy gdzieś na kolację, albo zróbmy taką wyjątkową inną niż co dzień w domu, zaskakujmy się wzajemnie i nieoczekiwanie. Celebrujmy ten wyjątkowy dzień.

Zachęcam również aby to nie był jedyny wyjątkowy dzień w roku na celebrację wzajemnej miłości. Róbmy częściej coś innego niż rutyna domowa, spędzajmy czas razem po za domem przynajmniej parę razy w miesiącu, w końcu nam też należny się coś od życia, więc warto wyskoczyć na pyszną kolację, czy wyjść do kina, albo pojechać na basen z masażem i się odprężyć. Pytajmy się wzajemnie co by nas uszczęśliwiło i obdarowujmy się tym, najlepiej naprzemiennie tak aby każdy na tym korzystał, jeśli jednego razu coś zaproponuje żona to następnym razem niech propozycja wyjdzie od męża i z entuzjazmem realizujmy wzajemnie pragnienia i pomysły, tak aby nie popaść w rutynę codzienności, która tak często odbiera nam radość z życia.

Zawalczmy o własne związki i cieszmy się życiem nie tylko od święta ale zdecydowanie częściej czego życzę każdemu czytelnikowi ….. 🙂

Najlepszego w Walentynki i nie tylko …..

Przejdź do paska narzędzi